Translate

niedziela, 28 października 2012

Dziewiąty. "W niewłaściwym miejscu, o niewłaściwym czasie."



-No i świetnie.-oburzyła się Ashley.
-Co to za James? – spytał Zayn.
-Nie twoja sprawa. Idę oddać bluzę. Będę za pół godziny. – oznajmiła dziewczyna wychodząc  z pomieszczenia.
-To może ja poszukam Lily. – zaproponował Niall spoglądając pytającym wzrokiem na przyjaciół. Chłopcy niepewnie kiwnęli głowami, więc blondyn zdążył tylko złapać bluzę i wybiegł z domku. Nie wiedział gdzie dokładnie mógłby ją znaleźć. Pierwszą myślą było pobliskie jezioro, więc zaufał swojej intuicji i ruszył w tamtą stronę. Było już dosyć późno, więc przyspieszył kroku i już po kilkunastu minutach był na miejscu. Obszedł plażę i znalazł ją dopiero wtedy, gdy już chciał zawracać. Siedziała na małym mostku mocząc nogi w letniej wodzie. Powoli do niej podszedł nie chcąc jej przestraszyć. Dziewczyna podniosła głowę na typowe skrzypienie, które wydobywało się z drewna pod wpływem ciężaru.
-Niall? Co ty tutaj robisz? – spytała ukradkiem ocierając łzy.
-Szukam cię.- odpowiedział chłopak delikatnie się uśmiechając. Przeszedł kilka kroków i usiadł obok niej uprzednio ściągając buty. Chciał ją przytulić jednak nie był pewien czy powinien. Dziewczyna mogła przecież jakoś dwuznacznie to odebrać. Ku zdziwieniu blondyna Lily przysunęła się do niego i oparła głowę na jego ramieniu. Niall, już bez wahania, podniósł rękę i objął w pasie. Szatynka zaczęła szlochać. Po jej policzkach spływały słone łzy, jednak ona nie starała się ich powstrzymać. Pozwoliła im płynąć.
-Ciii, spokojnie.-chłopak próbował ją uspokoić delikatnie głaszcząc jej plecy. Lily w końcu przestała płakać i otarła końcem rękawa mokre policzki.
-Może opowiesz mi co się stało? –zaczął niepewnie blondyn-Oczywiście jeśli chcesz, nie będę cię do niczego zmuszał.
Liliane wzięła głęboki oddech i spojrzała w miłe, błyszczące oczy Nialla. Następnie otworzyła swoje usta i zaczęła mówić.
*****
-Naprawdę musisz już iść? – spytał Thomas.
-Nie mam innego wyjścia. Pokłóciłam się z Lily i jeśli chce jeszcze gdziekolwiek sama wyjść to muszę szybko wrócić. Przepraszam.
-Szkoda. Spotkamy się jutro?
-Jeśli tylko chcesz to tak. – odpowiedziała Ashley lekko się uśmiechając.
-W takim razie do zobaczenia.- odrzekł chłopak przytulając dziewczynę.
-Trzymaj się Tom.
Ash odwróciła się na pięcie i ruszyła w stronę domków. Weszła na leśną ścieżkę przyspieszając kroku. Zazwyczaj przebywała tą drogę w spokoju, jednak czuła, że tego wieczoru leśna atmosfera uległa zmianie. W pewnej chwili usłyszała trzask łamanej gałęzi. Zatrzymała się nasłuchując. Czuła przyspieszone bicie swojego serca. Postanowiła się odezwać;
-Jest tam ktoś?
-Ashley?
-Harry?! O mój boże, ale mnie wystraszyłeś! Co ty tutaj robisz? – zapytała dziewczyna na widok chłopaka wyłaniającego się zza drzewa.
-Chciałem się upewnić, że dotrzesz do domu w jednym kawałku. – odpowiedział szatyn szeroko się uśmiechając.
-Oh okej. Chodźmy już. Lily wróciła?
-Jak wychodziłem to jeszcze jej nie było, ale Niall za nią poszedł.
-Rozumiem. Umm Harry, przepraszam, że tak na ciebie nakrzyczałam. Po prostu...
-Nic nie szkodzi, już o tym zapomniałem. – przerwał jej chłopak.
-Ahh no i sory za to, że musieliście wysłuchiwać naszych kłótni i w ogóle.
-Wszystko jest okej Ashley. Nie przejmuj się.
*****
-Tęsknisz za nim?
-Czasem. Rano, w południe, wieczorem, w nocy. Prawie zawsze.
Po tej odpowiedzi nastała chwila ciszy, którą przerwał dźwięk nadchodzącego smsa. Niall, przepraszając, wyciągnął komórkę z kieszeni i powiedział:
-Chłopcy się o nas martwią. Jest już późno, wracamy?
Dziewczyna nie odpowiedziała tylko zaczęła podnosić się z ziemi. Wsunęła na nogi tenisówki, poczekała na blondyna i już po chwili oboje zmierzali w stronę lasu, który miał za zadanie doprowadzić ich do przyjaciół.
*****
W ciągu kilkunastu minut znaleźli się na miejscu. Światło świeciło się tylko w kuchni gdzie, jak się później okazało, siedział Liam dopijając herbatę. Gdy był już pewny, że przyjaciele są bezpieczni, pożegnał się z nimi życząc dobrej nocy i udał się do pokoju.
-Nie idziesz spać?- spytał Niall widząc Lily włączającą telewizor.
-Nie, nie dam rady zasnąć. – odpowiedziała dziewczyna siadając na kanapie.
-W takim razie dotrzymam ci towarzystwa. – odrzekł chłopak dosiadając się do niej.
-Nie ma mowy Niall. Nie będziesz zarywał przeze mnie nocy.
-Ale mi się nie chce spać!-zaprotestował blondyn, a gdy Lily skarciła go wzrokiem, dodał.-Przysięgam!
-No dobra, dobra. Powiedzmy, że ci wierzę.-zaśmiała się dziewczyna.-Ale obiecaj mi, że jak już nie będziesz mógł wytrzymać to pójdziesz do siebie i grzecznie się położysz.
-Obiecuję.
*****
Obudziło ją pukanie do drzwi. Otwarła oczy i przetarła je dłońmi. Na jej kolanach spoczywała głowa Niala, który spał słodko pochrapując. Delikatnie ją uniosła, wstała, tak żeby go nie obudzić, i położyła ją na wcześniej podstawionej poduszce. Przykryła go kocem i podążyła w stronę drzwi leniwie stawiając kolejne kroki.
-Cześć, masz może pożyczyć cukier, bo...- usłyszała uchylając je.
-Dave?
-Hope*?
Dziewczyna zamarła wpatrując się w dosyć wysokiego, zielonookiego bruneta, który stał na drewnianych schodach. W końcu otrząsnęła się i wyszeptała:
-Dawno nikt nie mówił do mnie Hope.
-Od...
-Tak, właśnie od wtedy Dave.
-Odwróciłaś się od nas, nie odbierałaś telefonów, nie mogliśmy się z tobą skontaktować.
-Musimy o tym teraz rozmawiać? –spytała dziewczyna słysząc dźwięki dochodzące zza jej pleców, które świadczyły o tym, że któreś z domowników się obudziło.
-A kiedy?
-Później.
-Spotkasz się ze mną?
-Tak.
-Obiecujesz?
-Przestań zadawać tyle pytań do cholery. Przyjdź po mnie za godzinę.
-W takim razie do zobaczenia Hope.- odpowiedział chłopak schodząc ze schodów. Lily wycofała się do środka i zamknęła drzwi. W kuchni zrobiła sobie kawę i wyszła na taras z zamiarem wypicia jej. Niestety nie była sama. Przy stoliku, paląc papierosa, siedział Zayn. Dosiadła się do niego i pociągnęła łyk gorącej kawy, która od razu rozgrzała jej zmarznięte ciało przy okazji prosząc o więcej. Brzydka pogoda nie poprawiła jej parszywego nastroju, który był powodem spotkania Davida.
Mogę?-spytała Zayna wskazując wzrokiem  na paczkę papierosów. Chłopak tylko kiwnął głową lekko się uśmiechając. Wyciągnął z kieszeni zapalniczkę z zamiarem podania jej dziewczynie. Lily wyciągnęła po nią rękę. W chwili zetknięcia się ich dłoni jej ciało przeszedł gorący prąd. Przez kilka sekund wpatrywała się w jego czekoladowe błyszczące oczy po czym, speszona, spuściła wzrok i zabierając dłoń podpaliła papierosa.
*****
-Ashley!
-Jestem w łazience!
-Wszędzie cię szukam.-zaczął Louis uchylając drzwi.-Idziesz ze mną do sklepu? Zabrakło mleka.
-Okej, tylko założę buty. – oznajmiła dziewczyna poprawiając włosy. Wyszła z pomieszczenia udając się do przedpokoju. Naciągnęła na stopy tenisówki, zgarnęła bluzę oraz telefon i razem z Louisem wyszła z domku.
*****
-Dlaczego nie zadzwoniłaś?– przerwał ciszę Dave przesypując suchy piasek przez palce.
-Nie mogłam.
-Ale dlaczego?
-Na sam dźwięk twojego głosu zmieniłabym zdanie.
-Jakie zdanie?
-Po prostu chciałam się od was odciąć, rozumiesz?! Nic do mnie nie docierało, nie wiedziałam co się wokół mnie dzieje. Chciałam zapomnieć, a to był jedyny możliwy sposób.
-Pomógłbym ci.
-Nie, nikt nie mógł mi pomóc. Ani ty, ani Ashley, ani matka, której nawet wtedy przy mnie nie było.
-Nam też nie było łatwo.
-Wiem Dave, wiem.
-Tęsknisz za nim?- spytał chłopak na co Lily tylko parsknęła śmiechem.
-Co?
-Nic. Po prostu jesteś drugą osobą w przeciągu dwóch dni, która mnie o to pyta. I tak, tęsknie za nim, cholernie. Widziałeś się ostatnio z Mattem?
-Nie, wyjechał po... No wiesz po czym. Tylko raz do mnie zadzwonił. Powiedział, że mieszka teraz w Nowym Jorku, wszystko u niego dobrze i, co najważniejsze, został tatą.
-Któż by pomyślał, nasz Matt ojcem.
-Ustatkował się. My też powinniśmy, Hope.
-Możesz przestać mówić do mnie...
-Nie.-przerwał jej David.-Dobrze wiesz, że nie mogę tego zrobić. W końcu jesteś naszą nadzieją, prawda?
~
-Spotkamy się jeszcze?
-To zależy tylko od ciebie.
-A tak w ogóle to co ty tutaj robisz?
-Jestem na wakacjach.
-Sam?
-Nie, z Rose.
-Jesteście razem?- spytała zaskoczona Lily.
-Można tak powiedzieć. A ty?
-Co ja?
-Masz kogoś?
-Nie.  Raz poznałam kogoś. Skreśliłam go po drugim spotkaniu. Nie, nie dlatego, że było z nim coś nie tak. Po prostu nie był nim.
-Hope...
- I szczerze mówiąc, nie mam pojęcia czemu żyję i gdybym miała siłę i odwagę już dawno jedynym miejscem, gdzie można byłoby mnie znaleźć, byłby cmentarz. – oznajmiła dziewczyna podnosząc się z ziemi.
-Nie mów tak.
-Możemy już iść?
~
-Trzymaj się Hope. – powiedział Dave przyciągając do siebie dziewczynę.
-Mam inne wyjście?
-Nie. Jak tylko wrócisz do Londynu skontaktuj się ze mną. Inaczej będę cię nękać telefonami.
-Okej. – zaśmiała się Lily odsuwając się od chłopaka.
-Do zobaczenia.
-Narazie. – odpowiedziała szatynka wchodząc na schody prowadzące do domku.
**********
*hope - nadzieja (ang)
Przepraszam, że rozdział dodaję dopiero teraz, ale nie mogłam się za niego zabrać. Dziękuję za ponad 30 komentarzy pod poprzednim rozdziałem (mniejsza część to moje, ale uj z tym haha) i mam nadzieję, że powtórzycie ten sukces pod dziewiątką. Przypominam o trwającym character asks.
NIE DODAM NOWEGO ROZDZIAŁU BEZ PRZYNAJMNIEJ 30 KOMENTARZY XX

sobota, 6 października 2012

Ósmy."Bezbarwnie.Beznamiętnie.Bez Ciebie."



***dwa dni później***
Burza.
Czarny motor poruszający się po śliskim asfalcie.
Młody kierowca, który nie zwracając uwagi na licznik wskazujący prędkość z jaką się porusza, pędzi do swojej ukochanej.
Pusta droga, zero lamp, wokół las.
Zastanawiasz się co dalej?
-Lil...
Na drodze jest coraz niebezpiecznej, ale on się tym nie przejmuje. Przecież czeka na niego ukochana, prawda?
Jest już spóźniony, więc przyspiesza.
A co jeśli, znudzona oczekiwaniem, wyjdzie z domu sama? Coś mogłoby się jej stać.
Powoli zaczynają dręczyć go wyrzuty sumienia. Nie lubiła jak szybko jeździł, bała się o niego, tak bardzo się bała...
-Lily...
Zwierzę przebiegające przez jego pas...
Gwałtowne hamowanie, pisk opon.
HUK.
Hałas towarzyszący uruchomionemu motorowi.
Powoli zanikający oddech, ostatnie łzy spływające po policzkach.
 „Przepraszam kochanie...”
‘A potem drgnął lekko i znieruchomiał, a jego oczy były już tylko wielkimi, szklistymi kulami pocętkowanymi odbiciem gwiazd, które przestał widzieć’.

This is how an angel dies
Blame it on my own sick pride
Blame it on my A.D.D baby
-LILY!
Dziewczyna gwałtownie podniosła się na łóżku. Oblał ją zimny pot, a po jej policzkach spływały łzy. Dopiero po chwili zauważyła, że na dworze jest już dość jasno, a obok niej stoją wystraszeni chłopcy.
-Co wy tu robicie? – spytała ścierając dłońmi łzy.
-Krzyczałaś przez sen.-oznajmił Niall .
-Nie mogliśmy cię obudzić. –dodał Harry.
-Co mówiłam?
-Nic konkretnego. Najpierw krzyczałaś a potem się rozpłakałaś. – odrzekł Liam.
Liliane wyskoczyła się z łóżka, minęła otępiałych chłopców i ruszyła w stronę łazienki. Gdy była już w środku, zamknęła za sobą drzwi. Weszła pod prysznic, odkręciła wodę i powoli osuwając się po chłodnej, wyłożonej kafelkami ścianie, zaczęła płakać. Gorące łzy ginęły między kroplami zimnej wody spływającej po jej policzkach. Nie czuła niczego więcej oprócz bólu, który rozrywał jej klatkę piersiową. Siedziała i płakała. Co innego jej pozostało? Do przeszłości nie da się wrócić. Nie można odwrócić niektórych wydarzeń. Najwidoczniej tak musiało być. 

don't be scared
you'll never change what’s been and gone
Puk, puk.
-Lily, mogę wejść? – usłyszała zza drzwi.
Nic. Zero jakiejkolwiek reakcji.
-Lily!-pukanie nasilało się.
„Jednak ona siedziała dalej, trzymając dłoń przy swoich ustach i zagłuszając rozum szybko walącym sercem oraz wspomnieniami przelatującymi jej przez głowę jak niedokończona klisza za szybko wyjęta z aparatu.”
-Lily, otwórz te pieprzone drzwi! 
Dziewczyna drgnęła. Zamrugała oczami strzepując z rzęs ostatnie łzy. Podniosła się z ziemi i zakręciła wodę. Mozolnie krocząc po posadzce wreszcie dotarła do drzwi.Odkluczyła zamek.
- No nareszcie!- krzyknął Niall ciągnąc za klamkę. Widząc Lily w przemoczonych ubraniach i mokrych włosach, zamarł. W końcu otrząsnął się i wyciągając ręce, mocno ją do siebie przytulił. Liliane przez chwilę stała nieruchomo po czym delikatnie objęła go w pasie. Poczuła bijące od niego ciepło. Brakowało jej tego.
-Jesteś cała mokra. – mruknął blondyn spoglądając na nią z góry. – Poczekaj tutaj, zaraz przyniosę ci jakieś ubrania.
*****
-Idziesz z nami nad jezioro? – spytał Niall wchodząc do pokoju dziewczyn.
-Teraz?- odpowiedziała Lily podnosząc się z łóżka.
-Za jakieś 10 minut.
-No to okej, tylko się przebiorę.
Chłopak nieznacznie kiwnął głową i opuścił pomieszczenie. Liliane wyciągnęła z szafy strój kąpielowy i ubrała go w łazience. Do torby włożyła najpotrzebniejsze rzeczy, na nos nasunęła okulary i wyszła przed domek niosąc pod pachą zwinięty ręcznik. Po chwili dołączyli do niej Zayn oraz Louis, którzy nieśli w rękach, napompowane już, materace.
-Będziecie na tym pływać? – zapytała Ashley zatrzymując się koło siostry.
-Tak. – odrzekł uradowany Louis.
W końcu wszyscy byli już gotowi i cała siódemka ruszyła w stronę jeziora. Droga nie była zbt długa, więc na miejsce dotarli po niecałych 20 minutach.
Rozłożyli koce na piasku i usiedli na nich. Zayn oraz Louis porwali materace i pobiegli do wody, Harry słuchał muzyki, a pozostała czwórka grała w karty. Po jakimś czasie chłopcy znudzili się pływaniem na materacach i odstąpili je dziewczynom. Ashley delikatnie położyła się na jednym z nich, bojąc się, że wpadnie do zimnej, jak dla jej ogrzanego ciała, wody. Przy pomocy rąk oddaliła się od brzegu i przymykając powieki próbowała się odprężyć. Po jakimś czasie poczuła, że jej materac ugina się pod jakimś ciężarem. Otwarła oczy i ujrzała przed sobą uśmiechniętego Hazze, który złożył ręce na śliskim materiale i oparł na nich głowę.  
-Przestraszyłem cię?
-Trochę.
-Przepraszam.
-Nic się nie stało. – odpowiedziała dziewczyna ponownie zamykając oczy.
*****
 -Ja już będę się powoli zbierać. – mruknęła Ashley podnosząc się z koca.
-Czemu?- spytała zdziwiona Lily.
-Umówiłam się z Tomem.
-Znowu? Przecież wczoraj się widzieliście.
-To nie znaczy, że dzisiaj nie możemy. On za niedługo wyjeżdża, więc chcemy trochę ze sobą pobyć.
-Jesteście razem?
-Będę koło 23. – odpowiedziała Ashley ignorując pytanie siostry.
-Uważaj na siebie.
-Okej. Do zobaczenia.
*****
Przyjaciele siedzieli w salonie oglądając jakiś nudny horror w telewizji. Brakowało Ashley, która wciąż nie wróciła ze spotkania z Tomem. Było już grubo po 23, więc Lily powoli zaczynała się denerwować. Co jakiś czas nerwowo zerkała na drzwi oczekując, że nagle się otworzą ukazując jej siostrę, całą i zdrową.
-Lily...-zaczął Harry
-Tak?- odpowiedziała dziewczyna zwracając wzrok w jego stronę.
-Nie chcę panikować, ale Ash powinna być w domu od jakiejś godziny.
-Wiem... Może spróbuj do niej zadzwonić.
Chłopak wyciągnął telefon i szybko znalazł numer Ashley w kontaktach. Nacisnął zieloną słuchawkę i przystawił głośnik do ucha.
-Wyłączyła telefon.
-Kurwa, matka mnie zabije. – mruknęła Lily podnosząc się z fotela.
-Ej, spokojnie. Jeszcze nic się nie stało. Może rozładowała jej się komórka i nie wie która jest godzina? – odrzekł Liam.
-Nie, ona zawsze odbiera telefon.-sprzeciwiła się Liliane.
-Może po prostu chodźmy jej poszukać. – zaproponował Zayn.
-Chyba nie mamy innego wyjścia... Dobra, musimy się rozdzielić. Ja idę z Niallem, a wy róbcie co chcecie.
-Ja zostanę z Harrym w domu na wypadek gdyby się z wami minęła po drodze. Liam może iść z Zaynem.
-No to ustalone. Nie zapomnijcie zabrać ze sobą telefonów. – odpowiedziała Lily po czym wyszła z domku ciągnąc za sobą Nialla.
*****
-Sądzisz, że Ashley chodzi z tym całym Tomem? – spytał Harry.
-Nie wiem. Nawet jeśli tak, to nie jest nasza sprawa.
-Nic ci nie mówiła na ten temat? Przecież ciągle ze sobą rozmawiacie.
-Nie. Jeśli jesteś taki ciekawy to sam ją o to zapytaj.
-Nie... Mam nadzieję, że nic się jej nie stało.
-Była umówiona z Tomem, więc na pewno jest cała i zdrowa.
-Nie byłbym taki pewien. On jest jakiś podejrzany...
-Możesz mi powiedzieć o co tak właściwie ci chodzi?
-O nic. – odpowiedział chłopak wychodząc z kuchni.
*****
-Zabiję tą gówniarę.- mruknęła Lily pocierając odsłonięte ramiona w celu ogrzania ich.
-Masz.- powiedział Niall ściągając z siebie bluzę. Chciał podać ją dziewczynie, ale ona nie chciała jej przyjąć.
-Nie chcę. Będzie ci zimno.
-No bierz i nie marudź.
Lilianie po chwili zastanowienia niechętnie ją wzięła i założyła na siebie.
-Śmiesznie wyglądasz.- zaśmiał się Niall.
-Ha ha ha, bardzo zabawne. – odburknęła dziewczyna, jednak gdy spojrzała w dół sama zaczęła się śmiać.
-Ty się uśmiechasz.- zauważył Niall unosząc kąciki ust do góry.
-To dziwne?
-Szczerze? Tak haha. Jeszcze nigdy nie widziałem żebyś się uśmiechała.
-No to masz okazję.
-No tak... Poczekaj chwilę, telefon mi dzwoni. – odrzekł blondyn, po czym zaczął grzebać w kieszeni. W końcu wyciągnął go i odebrał połączenie.
-Halo? Tak? Okej, już wracamy. Na razie.
-Co jest?
-Zayn i Liam znaleźli Ashley i właśnie odprowadzą ją do domu.
*****
-Gdzie ona jest?!- krzyknęła Liliane wbiegając do domu.
-O co ci chodzi?- spytała Ashley wychodząc z kuchni.
-O co mi chodzi? Zaraz szlag mnie jasny trafi. Miałaś być przed 23, a jest już dawno po północy. Nie odbierałaś telefonu i nie dałaś żadnego znaku życia. Wszyscy zachodzili w głowę gdzie mogłaś pójść, szukaliśmy cię, a ty się jeszcze pytasz o co mi chodzi. Trzymajcie mnie, bo coś jej zaraz zrobię!
-Uspokój się do cholery! Przecież nic mi się nie stało! Żyję i stoję tutaj. Telefon mi się rozładował, więc nie miałam jak zadzwonić.
-No tak, przecież tak trudno było skorzystać z komórki tego całego Toma, tak? Do końca pobytu nigdzie bez nas nie wychodzisz. Możesz pożegnać się z nim przez telefon. Jeszcze jeden taki wybryk, a dzwonię do matki.
-Dziewczyn uspokójcie się...
-Zamknij się Harry.-zwróciła się do chłopaka, po czym krzyknęła do siostry.-Chyba sobie żartujesz! Nie zabronisz mi się z nim spotykać! Muszę oddać mu dzisiaj bluzę, bo z tego wszystkiego nawet o niej zapomniałam!
-Gówno mnie obchodzi co musisz mu oddać. Któreś z nas ją odniesie. Ty już nigdzie nie wychodzisz.
-Nienawidzę cię, rozumiesz?! NIENAWIDZĘ! Zazdroszczę Jamesowi, przynajmniej już nie musi się z tobą męczyć!
Liliane zamarła. Z niedowierzaniem patrzyła na siostrę. Nie spodziewała się po niej czegoś takiego. Do Ashley dopiero po chwili dotarło co powiedziała. Chciała się wytłumaczyć, przeprosić, cokolwiek, ale Lily nie było już w domku. 
**********
No i mamy ósemkę ;) Wydaję mi się, że będziecie miały po niej duży pytań do bohaterów, więc nie krępujcie się i je zadawajcie :D Nie wiem kiedy pojawi się następny rozdział, ponieważ mam mnóstwo nauki i ciężko mi się z czymkolwiek wyrobić. Zachęcam do komentowania no i oczywiście zadawania pytań bohaterom. Przypominam, że odwiesiłam starego bloga KLIK tam też trwa character asks.
NIE DODAM NASTĘPNEGO ROZDZIAŁU BEZ PRZYNAJMNIEJ 25 KOMENTARZY xx

sobota, 15 września 2012

Siódmy

PRZYPOMINAM O MOŻLIWOŚCI ZADAWANIA PYTAŃ BOHATEROM! ;)



-Lily.
-Hmm?
-Jesteśmy już na miejscu, wstawaj.
Dziewczyna poprawiła się na siedzeniu, rozciągnęła się i przetarła oczy dłońmi. Ujrzała przed sobą roześmianą twarz Nialla, więc odwzajemniła uśmiech.
-Długo spałam?- spytała przeczesując włosy.
-Całą drogę.
-A gdzie reszta?
-Poszli odebrać klucze. Idziesz? – zapytał wyskakując z auta.
-Tak.
Lily podążyła za blondynem ścieżką wyłożoną kamieniami, która prowadziła do rzędu, oddalonych od siebie o dobre kilkanaście metrów, drewnianych domków. Po chwili zauważyła, że pod pierwszym (największym) stoi grupka składająca się z kilku osób. Z daleka rozpoznała burzę loków Harry’ego, więc wiedziała kogo może się tam spodziewać.
-Kogo my tu mamy. Nasz śpioch wreszcie wstał. – zaśmiał się Louis, gdy pozostała dwójka dotarła przed budynek.
-Trzeba było spać. Nikt ci nie bronił.
-Chrapanie Zayna mi w tym przeszkadzało. – odrzekł chłopak spoglądając na bruneta, który tylko lekko się zarumienił. Po chwili wyciągnął paczkę papierosów i odpalił jednego.
-Gdzie mama?- spytała Lily zwracając się do siostry, która siedziała na ławce opierając głowę na ramieniu Louisa.
-Jest w środku razem z Liamem. Próbują przekonać właściciela, że już dawno mieliśmy zarezerwowane domki i umówiliśmy się, że przyjedziemy właśnie dzisiaj.
Dziewczyna tylko nieznacznie kiwnęła głową i usiadła na schodach. W końcu, po jakichś 20 minutach oczekiwania, z budynku wyszła Vicky oraz Liam.
-I co? – spytał Harry
-Jest mały problem. Właścicielowi pomyliły się rezerwacje i na tą chwilę ma tylko jeden wolny domek. Oczywiście możemy z niego skorzystać, bez problemu się w nim zmieścimy. Nie wiem jednak czy odpowiada wam taki układ. Co wy na to? – oznajmiła Vicky kierując pytanie bardziej do swoich córek niż do chłopców, ponieważ wiedziała, że oni nie będą mieli z tym problemu.
-Mi to nie przeszkadza. – odpowiedziała Ash
-Lily?- spytał niepewnym głosem Niall
-Ugh chyba nie mam innego wyjścia.
-No to ustalone. – ucieszył się blondasek.- Który to domek?
- Siódemka, to ten najbliżej lasu. – odrzekł Liam podnosząc z ziemi bagaż. Grupka przyjaciół zaczęła się zbierać, jedynie Lily stała w miejscu.
-Mogę wiedzieć gdzie jest moja walizka? – spytała drapiąc się po głowie
-Ja ją mam. – odpowiedział Zayn
-Oh, dzięki. Już ją od ciebie biorę. – powiedziała speszona dziewczyna ruszając w stronę chłopaka
-Nie trzeba. Zaniosę ci ją do domku.
-Nie musisz...
-Ale chcę.
*****
Przyjaciele szybko rozgościli się w domku, który składał się z dwóch pokoi, łazienki, salonu i małej kuchni. Rozpakowali się i poszli obejrzeć okolicę. Jedynie Vicky została żeby przygotować potrawy na wieczornego grilla.
-Są tu może jakieś sklepy? – spytała Ash, która szła na końcu grupki podtrzymując się na ramieniu Louisa
-Jakiś kilometr stąd z tego co wiem. – odrzekł Liam.
-A gdzie teraz idziemy?
-Nad jezioro.
-A daleko jeszcze?
-Musisz zadawać tyle pytań? – zaśmiał się Liam.
-Nogi mnie bolą. – zaskomlała Ashley.
-Jeszcze chwilę i będziemy na miejscu.
Po kilku minutach przyjaciele wyszli z leśnej ścieżki, która zaprowadziła ich nad jezioro otoczone dosyć dużą plażą. O dziwo było tam bardzo mało ludzi. Dziewczyny rozłożyły na piasku bluzy i usiadły na nich, a chłopcy rozebrali się i poszli kąpać. Spędzili tam około dwie godziny, po czym, gdy zaczęło się ściemniać, pozbierali swoje rzeczy i ruszyli w stronę domku.
*****
-Lily, mama prosi żebyś pomogła mi w noszeniu jedzenia. – oznajmiła Ash wchodząc do pokoju, który dzieliła wraz z siostrą i matką. Liliane tylko nieznacznie kiwnęła głową i odkładając laptopa, niechętnie podniosła się z łóżka.
-Co mam zrobić? – spytała wchodząc do kuchni.
-Weź te miski z mięsem i zanieś je chłopcom. Potem możesz wrócić i zabrać cole.
Dziewczyna wzięła do ręki potrzebne rzeczy i wyszła na zewnątrz. Chłopcy siedzieli przy dość dużym drewnianym stole, który znajdował się pod zadaszeniem. Jedynie Harry i Zayn stali przy grillu i starali się go rozpalić. W końcu każda rzecz znalazła już swoje miejsce na stole, mięso podsmażało się na grillu, a przyjaciele siedzieli wokół niego ogrzewając swoje zmarznięte ciała. Dochodziła 23, gdy Vicky, zmęczona podróżą i przygotowaniami, pożegnała się i poszła spać.
-No nareszcie. – mruknęła Ash, gdy jej matka zniknęła za drzwiami. Przyjaciele spojrzeli na nią pytającym wzrokiem, jednak ona nawet nie zwracając na nich uwagi, pobiegła do domu. Po chwili wróciła niosąc dwa sześciopaki piwa.
-No to zaczynamy imprezę! – zaśmiała się kładąc je na stole.
-Chyba sobie żartujesz.- prychnęła Lily.
-O co ci chodzi? – spytała zdziwiona Ashley rozdając puszki chłopakom.
-Jesteś niepełnoletnia, więc nie będziesz pić.
-Urodziny mam już za kilka kilka miesięcy, poza tym kto może mi zabronić pić? TY?!
-Wyobraź sobie, że właśnie ja. Biorę za ciebie pełną odpowiedzialność i nie będę potem słuchała, że pozwoliłam ci się upić.
-Ale...- zaczęła Ash jednak Liliane nie pozwoliła jej skończyć.
-Nie ma żadnego ale. Jeśli chcesz to w każdej chwili mogę iść po matkę, która dowie się jaką ma wspaniałą córkę.
-Nienawidzę cię.-wymruczała siadając na krześle. Złożyła ręce na piersiach i obróciła głowę w drugą stronę.
-Przecież to tylko jedno piwo Lily. Nic jej się nie stanie.- powiedział niepewnie Niall.
-Wiem, że nic jej się nie stanie do cholery. Przecież już nie raz piła. Chodzi mi o matkę, która w każdej chwili może tutaj przyjść. Kto będzie się jej z tego tłumaczył? Ja nie mam zamiaru.
Nikt nie zabrał głosu, więc Liliane uznała, że to koniec rozmowy. Nałożyła sobie na talerz trochę sałatki i zaczęła jeść. Reszta wieczoru minęła w o wiele lepszej atmosferze. Przyjaciele śpiewali przy dźwiękach wydobywających się z gitary, na której grał Niall i opowiadali sobie kawały.
-Co jutro robimy? – spytała Ashley.
-Możemy pojechać gdzieś na wycieczkę rowerową. –zaproponował Liam.
-Skąd weźmiesz rowery?
-Podejdziemy rano do miasta i wypożyczymy je. Co wy na to?
-Mi tam pasuje.-powiedział Harry, a reszta tylko pokiwała głową na znak zgody.
*****
-POBUDKA! – krzyknął Louis rzucając się na łóżko, które dzieliły ze sobą siostry.
-Nie krzycz tak, błagam. – wymruczała Ash.
-Ruszcie swoje seksowne tyłeczki i wstawajcie. – zaśmiał się chłopak, w efekcie czego dostał poduszką w głowę.
-Moja cudowna fryzura! Spędziłem pół godziny na układaniu jej!
-Trudno haha - oznajmiła dziewczyna podnosząc się z na łokciach. – Gdzie mama? – dodała rozglądając się po pokoju.
-Wyjechała.
-Jak to wyjechała?!
-Zostawiła na stole kartkę z wiadomością, że dostała w nocy telefon i pilnie musiała wyjechać. Przeprasza was i życzy miłych wakacji.
-Kto wyjechał? –spytała Lily zasłaniając dłonią ziewnięcie.
-Mama. – odpowiedziała wściekła Ash.
-Znowu?! Do jasnej cholery, czy ona chociaż raz nie może spędzić z nami wakacji? Ciągle gdzieś wyjeżdża.– wykrzyczała Lily wyskakując z łóżka. Zwinęła z szafki papierosy i wyszła z pokoju. Od razu skierowała się w stronę tarasu i już po chwili czuła jak złość spływa z niej wraz z kolejnym zaciągnięciem się. „Ledwo zaczęły się wakacje, a ja już mam ich dość. Świetnie.” –pomyślała.
W końcu wróciła do domku i ruszyła w stronę pokoju. Zabrała ubrania oraz kosmetyki i udała się do łazienki. Po dosyć długim prysznicu i wykonaniu porannej toalety poszła do kuchni, gdzie zastała Louisa i Ashley, którzy jedli śniadanie. Usiadła na krześle i poczęstowała się kanapką.
-Chłopcy poszli po rowery.-zaczął niepewnie Lou- Powinni za niedługo przyjść.
Dziewczyna tylko nieznacznie kiwnęła głową nie odrywając wzroku od kubka wypełnionego ciepłą herbatą. W końcu chłopcy wrócili prowadząc 7 rowerów. Przyjaciele pozbierali najpotrzebniejsze rzeczy, zamknęli domek i ruszyli na przejażdżkę.
*****
-Poczekajcie chwilę! – krzyknęła Ashley zatrzymując się.
-Co się stało? – spytał Liam podjeżdżając do niej.
-Chyba coś się zepsuło w moim rowerze, nie mogę pedałować.
-Łańcuch ci spadł.-oznajmił Niall schodząc z roweru. Podszedł do niej, kucnął i zaczął grzebać przy pojeździe. Po kilku minutach wstał oznajmiając, że nie umie tego naprawić. Każdy z chłopców podchodził do niego jednak żadnemu z nich nie udało się go założyć.
-Pomóc w czymś? – usłyszeli, w efekcie czego szybko się odwrócili. Przed nimi stał dosyć wysoki, dobrze zbudowany brunet o niebieskich oczach. Obok niego leżał rower.
-Spadł mi łańcuch w rowerze. Może umiałbyś go założyć? – spytała Ashley zalotnie się uśmiechając.
-Zobaczymy co da się zrobić. – odpowiedział brunet podchodząc do dziewczyny.
Po upłynięciu niespełna 3 minut wstał i z uśmiechem na twarzy oznajmił, że mogą ruszać w dalszą drogę.
-A tak w ogóle to jestem Ashley.- powiedziała dziewczyna wyciągając rękę.
-Thomas, miło mi. – odrzekł chłopak ściskając ją.
Chwilkę ze sobą rozmawiali i właśnie wymieniali się numerami telefonów, gdy odezwał się Harry:
-Możemy już jechać? Zgłodniałem.
Ash tylko zmroziła go wzrokiem, po czym z powrotem odwróciła się w stronę Toma.
-Na mnie już czas, fajnie było was poznać.
-Mam nadzieję, że jeszcze się spotkamy. – odpowiedziała Ashley
-Na pewno. Do zobaczenia. 
********** 
Przepraszam, przepraszam, przepraszam. Wiem, że rozdział jest beznadziejny, jednak tyle już na niego czekałyście, że musiałam coś napisać. Postanowiłam skończyć go dzisiaj żeby jutro mieć trochę czasu dla siebie. Następny rozdział postaram się dodać o wiele szybciej. Zapraszam do komentowania i zabawy, która polega na zadawaniu pytań bohaterom opowiadania. Można je zadawać w komentarzach pod tym postem. Do napisania xx

NIE DODAM NOWEGO ROZDZIAŁU BEZ PRZYNAJMNIEJ 10 KOMENTARZY XX

czwartek, 16 sierpnia 2012

Uwaga!

Przeglądając różne blogi wpadłyśmy na taką jakby zabawę, character asks, która polega na zadawaniu pytań bohaterom opowiadania. Uznałyśmy, że wykorzystamy ten pomysł na naszym blogu. Pytania do bohaterów można zadawać w komentarzach pod nowym rozdziałem (6, post niżej). Mogą one dotyczyć dosłownie wszystkiego i możecie zadawać je każdej postaci. Mamy nadzieję, że spodoba wam się ten pomysł, zapraszamy do zabawy i do przeczytania najnowszego rozdziału. :)

środa, 15 sierpnia 2012

Szósty


Ashley zamarła. Poczuła jakiś dziwny ucisk wewnątrz siebie. Jakby serce na chwilę zamarło i nie wiedziało jak ma dalej pracować. Lekko potrząsnęła głową i zaczęła się cofać.
-Ash ...
-Tak? – uniosła wzrok na twarz Louisa
-Nie chciałem żeby tak wyszło.
-Co? Nie wiem o co ci chodzi. Wiesz, chyba pójdę już do siebie, trochę źle się czu- przerwała i razem z Lou spojrzała na Harry’ego, który właśnie zaczął się budzić. Przetarł dłońmi oczy i spojrzał na przyjaciół.
-Czemu się tak gapicie? – wymruczał
-To ja już sobie pójdę. – oznajmiła Ash po czym w szybkim tempie znalazła się na schodach prowadzących do sypialni.
-O co jej chodzi? – zapytał Harry nieprzytomnie rozglądając się po pokoju. W końcu zobaczył, że do jego ciała ‘przyklejona’ jest Nina. Wzdrygnął się, szepnął ‘fuck’ i delikatnie zaczął się podnosić. – Mógłbyś mi pomóc? – spytał nie patrząc na przyjaciela, jednak gdy ten nie odpowiedział, podniósł wzrok i natychmiast zauważył, że Louis jest zdenerwowany. – O co ci chodzi?
-O nic. Jesteś totalnym idiotą Styles.-prychnął chłopak udając się do kuchni.

***** 
-Trzeba się ich jakoś pozbyć – rzucił Niall drapiąc się po głowie
-Mam pomysł, ale musisz zatkać uszy. – odpowiedziała Liliane
-Co? Niby czemu?
-Zaufaj mi.
Szatynka lekko się uśmiechnęła i podeszła do wieży stereo. Włączyła ją i stopniowo podnosiła dźwięk muzyki, gdy doszła do najwyższego stopnia zasłoniła dłońmi uszy i czekała na reakcje gości. Jej plan wypalił. Ludzie zaczęli podnosić się z ziemi odruchowo trzymając się za głowę. W końcu Lily zlitowała się nad nimi i wyłączyła muzykę.
-Dobra ludzie. Dziękujemy za imprezę, ale trzeba wreszcie posprzątać ten bajzel. Jeśli ktoś chce zostać i nam pomóc będziemy bardzo wdzięczni.
-Yyy, ja już muszę się zbierać. – mruknął ktoś z kąta salonu
-Ja też.Narazie.
W ciągu kilku sekund wszyscy goście ulotnili się. W salonie pozostali jedynie Niall i Lily.
-Dzięki za pomoc. – mruknął blondasek kładąc się na sofie
-Ej, nie ma leżenia. Ktoś to musi posprzątać.
-Przecież nie jesteśmy tutaj sami, nie?
-O to się nie bój. Za chwilę zawołamy resztę, ale najpierw musimy zacząć od śniadania. Przynajmniej ja. Jestem strasznie głodna. Idziesz?
-Yhmy – mruknął Niall podążając za szatynką do kuchni

Przy blacie stał Liam. Właśnie robił kanapki, które po chwili położył na stole. Cała trójka usiadła na krzesłach i zabrała się za jedzenie. Nikt nie miał ochoty na rozmowę.Nagle usłyszeli trzask wejściowych drzwi, a potem odgłos towarzyszący ściąganiu butów. Po kilku sekundach w kuchni pojawił się Zayn. Był strasznie blady i miał podkrążone oczy. Wyglądał na cholernie zmęczonego. Wziął do ręki małą butelkę wody, odkręcił zakrętke i zaczął pić. Gdy skończył zabrał jabłko z koszyka, który leżał na stole i ruszył w stronę salonu.
-Gdzie byłeś całą noc? – spytał niepewnym głosem Liam. Brunet stanął, jednak nie obrócił się w stronę przyjaciół.
-Nie twój interes. – odburknął, ponownie wprawiając w ruch swoje ciało.
Po chwili usłyszeli skrzypienie schodów, a potem niezręczną ciszę. 

***** 
-Ktoś tu się zrzygał, FUUUJ! – krzyknął Nialler. Reszta tylko parsknęła śmiechem i kontynuowała sprzątanie. – To wcale nie jest śmieszne! Nie będę tego sprzątał.
-Otwórz okno i zamknij oczy. Powinno pomóc haha – zaśmiał się Lou
-Śmiej się, śmiej. Zobaczymy jak ci pójdzie sprzątanie toalety. – rzuciła Lily
-I mówi to ta, która nic nie robi! Pomogłabyś trochę!
-Przecież pomagam! Ktoś musi was kontrolować. A tak w ogóle to jesteście głodni? Z chęcią bym coś zjadła.
-Znowu? Przecież przed chwilą było śniadanie. – odparł zaskoczony Liam – Jesteś gorsza od Nialla!
-Ej, ja tu jestem!
-Hahaha zamawiam pizze, chcecie?
-Tylko jakąś dobrą. – odrzekł zachrypnięty głos. Wszyscy obrócili się w stronę wejścia, skąd dochodził dźwięk. Stał tam Zayn, opierał się o ścianę i patrzył na nich nieprzytomnym wzrokiem.
-Okej. – odpowiedziała, lekko speszona tą sytuacją, Lily udając się do kuchni.

W tym samym czasie Louis podszedł do Ash, która próbowała zmyć plamę po jakimś napoju, z sofy.
-Wszystko okej? – szepnął
-Tak. Czemu pytasz?
-No wiesz, ta wcześniejsza sytuacja...
-Nie ma o czym mówić, serio. – odparła lekko się uśmiechając
-Wiesz, że o wszystkim możesz ze mną porozmawiać,nie?
-Tak, dzięki Lou.
***** 
-Zagrajmy w coś – rzuciła Lily.
-W co? – spytał Nialler
-W fife, na playstation.
-W fife? Z tobą? Przecież dziewczyny nie umieją grać w fife haha
-No to jeszcze zobaczymy. – odrzekła Lily szeroko się uśmiechając. Podeszła do telewizora, szybko wszystko podłączyła i podała jednego pada blondaskowi. Zaczęła się gra. Na początku było widać, że Niall o wiele lepiej sobie radzi. Jednak w drugiej połowie to Liliane wyszła na prowadzenie. Reszta przyjaciół zaczęła im dopingować. Ashley, Zayn i Liam kibicowali Lily, a Harry i Lou Niallowi. 10 sekund przed końcem meczu był remis. Jednak w ostatniej sekundzie drużyna szatynki strzeliła decydującego gola.
-WOHOO! – krzyknęła Lily zrywając się z fotela. Przybiła Ash piątkę i rozpromieniona opadła na fotel.
-Niall, ty lamo. Jak można przegrać z dziewczyną?! – rozpaczał Lou
-Dałem jej fory!
-No tak, przecież to wiadome haha – śmiał się Liam
-Dobra, ja idę do siebie.– oznajmiła Lily
-Ja też. – dołączyła się Ash
-Co? Tak szybko? A dogrywka?! – protestował blondasek
-Innym razem. – odpowiedziała Liliane lekko się uśmiechając – Branoc.
-Dobranoc  - odparli chórem chłopcy
***** 
Lily nie mogła tej nocy zasnąć. Poszła do kuchni żeby się napić, a gdy wracała usłyszała dziwne dźwięki dochodzące z pokoju jej siostry. Na początku zlekceważyła je, jednak przeczucie podpowiadało jej, że musi to sprawdzić. Na palcach podeszła do drzwi, poczekała chwilę i nacisnęła na klamkę. W środku było strasznie ciemno, żaluzje zostały spuszczone. Szatynka zauważyła zarys ciała jej siostry, która leżała skulona na łóżku. Nie można było nie zauważyć, że płakała. Lily szybko podbiegła do niej, usiadła na łóżku i mocno ją do siebie przytuliła.
-Ciiii nie płacz, proszę. – szepnęła lekko głaszcząc ją po głowie. Powód zachowania Ashley wydawał się dla niej prosty. Nie chciała wtrącać się w jej sprawy czy mącić jej w głowie. Wiedziała, że musi przy niej być w tych trudnych chwilach i wspierać ją samą obecnością.
W końcu Ash uspokoiła się i po jakimś czasie zasnęła. Lily położyła się obok niej. Szczelnie okryła ją oraz siebie kołdrą i wreszcie odpłynęła w krainę snów. 
 ***** 
Ashley obudziło pukanie do drzwi. Zwlekła się z łóżka, uprzednio spoglądając na wciąż śpiącą siostrę, nacisnęła na klamkę i lekko je uchyliła.
-To tutaj się ukrywasz!- krzyknął ucieszony Liam
-Nie krzycz tak, proszę. Strasznie boli mnie głowa.
-Ups, sorki. Jest u ciebie Lily?
-Yhmy, co od niej chcesz?
-Nic. Po prostu zastanawiamy się gdzie was wcięło. Dochodzi 13, a wy jeszcze nie zeszłyście na dół. Chciałem tylko powiedzieć, że jedziemy do studia. Jak coś to jesteśmy pod telefonem.
-Okej. Do zobaczenia wieczorem.
-Pa. – Ash zatrzasnęła za nim drzwi, przeszła kilka kroków i usiadła na łóżku. Przypomniała sobie o poprzednim wieczorze. Długo wtedy rozmyślała i wiedziała już co ma robić. Chciała zapomnieć o wydarzeniach z przeszłości.
-Dam radę.- mruknęła mocno zaciskając pięści. Wstała, zabrała jakieś czyste ubrania i poszła do łazienki aby wykonać tam poranną toaletę. Gdy wróciła do pokoju nie zastała tam siostry, więc zeszła do salonu. Lily siedziała przed telewizorem i jadła kanapki. Dziewczyna dołączyła do niej.
-Leci coś ciekawego? – spytała
-Na razie nie, ale za chwilę będzie fajny film na HBO. Gdzie są chłopcy?
-Pojechali do studia czy gdzieś.
Liliane tylko nieznacznie kiwnęła głową nadal wpatrując się w ekran telewizora. Gdy film się zaczął Ash zapytała:
-Zrobić popcorn?
-Jeśli ci się chce to tak. Odniesiesz mój talerz?
-Yhmy, za chwilę wracam.
Siostry większość popołudnia spędziły przed telewizorem. Nie rozmawiały ze sobą. Lily chciała zapytać Ashley o wydarzenia z przed kilkunastu godzin, jednak dziewczyna wyraźnie dała jej do zrozumienia, że nie ma na to ochoty. Około 18 usłyszały dźwięk przekręcanego klucza a następnie śmiech chłopców, którzy po chwili pojawili się w salonie.
-Cześć dziewczyny. – przywitali się chłopcy wciąż się śmiejąc
-Co was tak śmieszy?- zapytała Liliane
-No bo Zayn- zaczął Niall, jednak gdy otrzymał potężnego kuksańca od bruneta, przerwał- AŁA! To bolało!
-Bo miało. – odparł Zayn lekko się uśmiechając
 ***** dwa tygodnie później *****
Ashley właśnie pakowała swoją walizkę, gdy drzwi do jej pokoju otwarły się z hukiem. Zdziwiona dziewczyna podniosła wzrok i ujrzała swoją siostrę stojącą do niej tyłem.
-Co ty do cholery jasnej robisz? – spytała podchodząc do niej
-Próbuję wejść tutaj z tą kurewsko ciężką walizką.-wysyczała przez zaciśnięte zęby szatynka. Ashley pomogła siostrze wciągnąć bagaż do środka i opadła na łóżko.
- Co ty tutaj spakowałaś?
-Wszystko co potrzebuję. Pomożesz mi ją zapiąć?
-Niby jak?
-Usiądź na niej.
Ash najpierw rzuciła siostrze krzywe spojrzenie, a potem wykonała jej prośbę.
-Jesteś za lekka. Potrzebujemy kogoś cięższego. – powiedziała Lily odwracając się w stronę drzwi –NIALL, CHODŹ TUTAJ!
Po chwili do pokoju wbiegł blondyn.
-Wołałaś mnie?
-Yhmy, usiądź na walizce.
-Po co?
-Muszę ją zapiąć.
Chłopak  usiadł na walizce. Lily próbowała zapiąć zamek, jednak nie udało jej się to.
-Ja pierdziele, potrzebujemy jeszcze większego ciężaru.
-Może po prostu coś z niej wyciągniesz?
-A może nie?
-No to nie wiem.
-Zawołaj któregoś z chłopaków. – poprosiła Liliane
-Może być Zayn? Tylko on jest wolny.
-NIE. – odpowiedziała stanowczo dziewczyna
-ZAYN!- zawołał blondyn
Po chwili brunet pojawił się w pokoju. Na jego twarzy widniał kilkudniowy zarost. Był ubrany w czarne rurki z dosyć niskim krokiem i szary podkoszulek z jakimś napisem.
-Co?
-Usiądź na mnie. – poprosił Niall
-CO?
-Nie bój się, nie jestem tobą zainteresowany. Musimy zapiąć walizkę Lily i potrzebujemy do tego dużego ciężaru.
Zayn rozglądnął się po pokoju po czym, niepewnie stawiając kroki, podszedł do przyjaciela i usiadł na nim. Liliane kucnęła przy nich i zaczęła zasuwać zamek.
-Nogi do góry panowie.
-Jeszcze czego.
-Nie marudź Niall.
W końcu udało się dopiąć walizkę. Dziewczyna podniosła się z podłogi i otrzepała kolana.
-Już? – spytał blondyn
-Prawie. – szepnęła grzebiąc w kieszeni. Wyciągnęła z niej telefon. Pstryknęła im zdjęcie, po czym szeroko się uśmiechnęła chowając go z powrotem.
-Okej, dzięki. Będę miała pamiątkę haha
-Bardzo śmieszne. – burknął oburzony Niall
*****
-Gdzie jest Harry? Za chwilę musimy wyjeżdżać! – krzyknął Liam pakując walizki do vana
-Musiał wyjść. Wróci za kilka minut. Ash mogę cię na chwilę prosić? – spytał Lou
-Pewnie. – odpowiedziała dziewczyna podążając za przyjacielem
-Chodzi o to- zaczął Louis zatrzymując się w pewnej odległości od auta- że... Kurde, nie wiem jak ci to powiedzieć.
-Jak najszybciej. Trochę się spieszymy – zaśmiała się Ashley
-Harry jest właśnie u Niny. Od niedawna są razem, więc poszedł się pożegnać. Nie chciałem ci o tym mówić, bo jest mi cholernie ciężko patrzyć na ciebie, gdy jesteś w takim stanie, wiesz? Uznałem jednak, że lepiej będzie jak dowiesz się tego ode mnie niż z jakiejś gazety. Przykro mi.
Ash zaniemówiła. Zrobiło jej się słabo. Nie wiedziała co ma zrobić, jak się zachować. Przecież właśnie jadą na wakacje, które tak wspaniale się zapowiadały. Ta wiadomość zniszczyła dosłownie wszystko. Nie winiła Louisa. Nie mogłaby, on nic nie zrobił. Powiedział jej tylko to, co musiała wiedzieć. Wręcz przeciwnie, była mu wdzięczna. Teraz wiedziała na czym stoi. Nieważne co czuje do Harry’ego. On jest już zajęty. Przez Ninę. Nic z tym nie może zrobić. Nic.
-Lou?- wyszeptała podnosząc wzrok na twarz chłopaka. Louis zauważył, że jej oczy są pełne łez, które starała się powstrzymać przez wypłynięciem na blade policzki.
-Hmm?
-Mogę się do ciebie przytulić?
-Pewnie, że tak głuptasie. – odrzekł przyciągając ją do siebie.

**********
No i dotrwaliśmy do 7 rozdziału. Mamy nadzieję, że zdobędziemy więcej komentarzy niż pod poprzednią notką. Nie wiemy kiedy pojawi się następny rozdział. Zbliża się koniec wakacji, więc staramy się jak najlepiej wykorzystać ten wolny czas. Oczywiście zachęcamy do komentowania i polecania bloga. Do napisania :)