Translate

sobota, 6 października 2012

Ósmy."Bezbarwnie.Beznamiętnie.Bez Ciebie."



***dwa dni później***
Burza.
Czarny motor poruszający się po śliskim asfalcie.
Młody kierowca, który nie zwracając uwagi na licznik wskazujący prędkość z jaką się porusza, pędzi do swojej ukochanej.
Pusta droga, zero lamp, wokół las.
Zastanawiasz się co dalej?
-Lil...
Na drodze jest coraz niebezpiecznej, ale on się tym nie przejmuje. Przecież czeka na niego ukochana, prawda?
Jest już spóźniony, więc przyspiesza.
A co jeśli, znudzona oczekiwaniem, wyjdzie z domu sama? Coś mogłoby się jej stać.
Powoli zaczynają dręczyć go wyrzuty sumienia. Nie lubiła jak szybko jeździł, bała się o niego, tak bardzo się bała...
-Lily...
Zwierzę przebiegające przez jego pas...
Gwałtowne hamowanie, pisk opon.
HUK.
Hałas towarzyszący uruchomionemu motorowi.
Powoli zanikający oddech, ostatnie łzy spływające po policzkach.
 „Przepraszam kochanie...”
‘A potem drgnął lekko i znieruchomiał, a jego oczy były już tylko wielkimi, szklistymi kulami pocętkowanymi odbiciem gwiazd, które przestał widzieć’.

This is how an angel dies
Blame it on my own sick pride
Blame it on my A.D.D baby
-LILY!
Dziewczyna gwałtownie podniosła się na łóżku. Oblał ją zimny pot, a po jej policzkach spływały łzy. Dopiero po chwili zauważyła, że na dworze jest już dość jasno, a obok niej stoją wystraszeni chłopcy.
-Co wy tu robicie? – spytała ścierając dłońmi łzy.
-Krzyczałaś przez sen.-oznajmił Niall .
-Nie mogliśmy cię obudzić. –dodał Harry.
-Co mówiłam?
-Nic konkretnego. Najpierw krzyczałaś a potem się rozpłakałaś. – odrzekł Liam.
Liliane wyskoczyła się z łóżka, minęła otępiałych chłopców i ruszyła w stronę łazienki. Gdy była już w środku, zamknęła za sobą drzwi. Weszła pod prysznic, odkręciła wodę i powoli osuwając się po chłodnej, wyłożonej kafelkami ścianie, zaczęła płakać. Gorące łzy ginęły między kroplami zimnej wody spływającej po jej policzkach. Nie czuła niczego więcej oprócz bólu, który rozrywał jej klatkę piersiową. Siedziała i płakała. Co innego jej pozostało? Do przeszłości nie da się wrócić. Nie można odwrócić niektórych wydarzeń. Najwidoczniej tak musiało być. 

don't be scared
you'll never change what’s been and gone
Puk, puk.
-Lily, mogę wejść? – usłyszała zza drzwi.
Nic. Zero jakiejkolwiek reakcji.
-Lily!-pukanie nasilało się.
„Jednak ona siedziała dalej, trzymając dłoń przy swoich ustach i zagłuszając rozum szybko walącym sercem oraz wspomnieniami przelatującymi jej przez głowę jak niedokończona klisza za szybko wyjęta z aparatu.”
-Lily, otwórz te pieprzone drzwi! 
Dziewczyna drgnęła. Zamrugała oczami strzepując z rzęs ostatnie łzy. Podniosła się z ziemi i zakręciła wodę. Mozolnie krocząc po posadzce wreszcie dotarła do drzwi.Odkluczyła zamek.
- No nareszcie!- krzyknął Niall ciągnąc za klamkę. Widząc Lily w przemoczonych ubraniach i mokrych włosach, zamarł. W końcu otrząsnął się i wyciągając ręce, mocno ją do siebie przytulił. Liliane przez chwilę stała nieruchomo po czym delikatnie objęła go w pasie. Poczuła bijące od niego ciepło. Brakowało jej tego.
-Jesteś cała mokra. – mruknął blondyn spoglądając na nią z góry. – Poczekaj tutaj, zaraz przyniosę ci jakieś ubrania.
*****
-Idziesz z nami nad jezioro? – spytał Niall wchodząc do pokoju dziewczyn.
-Teraz?- odpowiedziała Lily podnosząc się z łóżka.
-Za jakieś 10 minut.
-No to okej, tylko się przebiorę.
Chłopak nieznacznie kiwnął głową i opuścił pomieszczenie. Liliane wyciągnęła z szafy strój kąpielowy i ubrała go w łazience. Do torby włożyła najpotrzebniejsze rzeczy, na nos nasunęła okulary i wyszła przed domek niosąc pod pachą zwinięty ręcznik. Po chwili dołączyli do niej Zayn oraz Louis, którzy nieśli w rękach, napompowane już, materace.
-Będziecie na tym pływać? – zapytała Ashley zatrzymując się koło siostry.
-Tak. – odrzekł uradowany Louis.
W końcu wszyscy byli już gotowi i cała siódemka ruszyła w stronę jeziora. Droga nie była zbt długa, więc na miejsce dotarli po niecałych 20 minutach.
Rozłożyli koce na piasku i usiedli na nich. Zayn oraz Louis porwali materace i pobiegli do wody, Harry słuchał muzyki, a pozostała czwórka grała w karty. Po jakimś czasie chłopcy znudzili się pływaniem na materacach i odstąpili je dziewczynom. Ashley delikatnie położyła się na jednym z nich, bojąc się, że wpadnie do zimnej, jak dla jej ogrzanego ciała, wody. Przy pomocy rąk oddaliła się od brzegu i przymykając powieki próbowała się odprężyć. Po jakimś czasie poczuła, że jej materac ugina się pod jakimś ciężarem. Otwarła oczy i ujrzała przed sobą uśmiechniętego Hazze, który złożył ręce na śliskim materiale i oparł na nich głowę.  
-Przestraszyłem cię?
-Trochę.
-Przepraszam.
-Nic się nie stało. – odpowiedziała dziewczyna ponownie zamykając oczy.
*****
 -Ja już będę się powoli zbierać. – mruknęła Ashley podnosząc się z koca.
-Czemu?- spytała zdziwiona Lily.
-Umówiłam się z Tomem.
-Znowu? Przecież wczoraj się widzieliście.
-To nie znaczy, że dzisiaj nie możemy. On za niedługo wyjeżdża, więc chcemy trochę ze sobą pobyć.
-Jesteście razem?
-Będę koło 23. – odpowiedziała Ashley ignorując pytanie siostry.
-Uważaj na siebie.
-Okej. Do zobaczenia.
*****
Przyjaciele siedzieli w salonie oglądając jakiś nudny horror w telewizji. Brakowało Ashley, która wciąż nie wróciła ze spotkania z Tomem. Było już grubo po 23, więc Lily powoli zaczynała się denerwować. Co jakiś czas nerwowo zerkała na drzwi oczekując, że nagle się otworzą ukazując jej siostrę, całą i zdrową.
-Lily...-zaczął Harry
-Tak?- odpowiedziała dziewczyna zwracając wzrok w jego stronę.
-Nie chcę panikować, ale Ash powinna być w domu od jakiejś godziny.
-Wiem... Może spróbuj do niej zadzwonić.
Chłopak wyciągnął telefon i szybko znalazł numer Ashley w kontaktach. Nacisnął zieloną słuchawkę i przystawił głośnik do ucha.
-Wyłączyła telefon.
-Kurwa, matka mnie zabije. – mruknęła Lily podnosząc się z fotela.
-Ej, spokojnie. Jeszcze nic się nie stało. Może rozładowała jej się komórka i nie wie która jest godzina? – odrzekł Liam.
-Nie, ona zawsze odbiera telefon.-sprzeciwiła się Liliane.
-Może po prostu chodźmy jej poszukać. – zaproponował Zayn.
-Chyba nie mamy innego wyjścia... Dobra, musimy się rozdzielić. Ja idę z Niallem, a wy róbcie co chcecie.
-Ja zostanę z Harrym w domu na wypadek gdyby się z wami minęła po drodze. Liam może iść z Zaynem.
-No to ustalone. Nie zapomnijcie zabrać ze sobą telefonów. – odpowiedziała Lily po czym wyszła z domku ciągnąc za sobą Nialla.
*****
-Sądzisz, że Ashley chodzi z tym całym Tomem? – spytał Harry.
-Nie wiem. Nawet jeśli tak, to nie jest nasza sprawa.
-Nic ci nie mówiła na ten temat? Przecież ciągle ze sobą rozmawiacie.
-Nie. Jeśli jesteś taki ciekawy to sam ją o to zapytaj.
-Nie... Mam nadzieję, że nic się jej nie stało.
-Była umówiona z Tomem, więc na pewno jest cała i zdrowa.
-Nie byłbym taki pewien. On jest jakiś podejrzany...
-Możesz mi powiedzieć o co tak właściwie ci chodzi?
-O nic. – odpowiedział chłopak wychodząc z kuchni.
*****
-Zabiję tą gówniarę.- mruknęła Lily pocierając odsłonięte ramiona w celu ogrzania ich.
-Masz.- powiedział Niall ściągając z siebie bluzę. Chciał podać ją dziewczynie, ale ona nie chciała jej przyjąć.
-Nie chcę. Będzie ci zimno.
-No bierz i nie marudź.
Lilianie po chwili zastanowienia niechętnie ją wzięła i założyła na siebie.
-Śmiesznie wyglądasz.- zaśmiał się Niall.
-Ha ha ha, bardzo zabawne. – odburknęła dziewczyna, jednak gdy spojrzała w dół sama zaczęła się śmiać.
-Ty się uśmiechasz.- zauważył Niall unosząc kąciki ust do góry.
-To dziwne?
-Szczerze? Tak haha. Jeszcze nigdy nie widziałem żebyś się uśmiechała.
-No to masz okazję.
-No tak... Poczekaj chwilę, telefon mi dzwoni. – odrzekł blondyn, po czym zaczął grzebać w kieszeni. W końcu wyciągnął go i odebrał połączenie.
-Halo? Tak? Okej, już wracamy. Na razie.
-Co jest?
-Zayn i Liam znaleźli Ashley i właśnie odprowadzą ją do domu.
*****
-Gdzie ona jest?!- krzyknęła Liliane wbiegając do domu.
-O co ci chodzi?- spytała Ashley wychodząc z kuchni.
-O co mi chodzi? Zaraz szlag mnie jasny trafi. Miałaś być przed 23, a jest już dawno po północy. Nie odbierałaś telefonu i nie dałaś żadnego znaku życia. Wszyscy zachodzili w głowę gdzie mogłaś pójść, szukaliśmy cię, a ty się jeszcze pytasz o co mi chodzi. Trzymajcie mnie, bo coś jej zaraz zrobię!
-Uspokój się do cholery! Przecież nic mi się nie stało! Żyję i stoję tutaj. Telefon mi się rozładował, więc nie miałam jak zadzwonić.
-No tak, przecież tak trudno było skorzystać z komórki tego całego Toma, tak? Do końca pobytu nigdzie bez nas nie wychodzisz. Możesz pożegnać się z nim przez telefon. Jeszcze jeden taki wybryk, a dzwonię do matki.
-Dziewczyn uspokójcie się...
-Zamknij się Harry.-zwróciła się do chłopaka, po czym krzyknęła do siostry.-Chyba sobie żartujesz! Nie zabronisz mi się z nim spotykać! Muszę oddać mu dzisiaj bluzę, bo z tego wszystkiego nawet o niej zapomniałam!
-Gówno mnie obchodzi co musisz mu oddać. Któreś z nas ją odniesie. Ty już nigdzie nie wychodzisz.
-Nienawidzę cię, rozumiesz?! NIENAWIDZĘ! Zazdroszczę Jamesowi, przynajmniej już nie musi się z tobą męczyć!
Liliane zamarła. Z niedowierzaniem patrzyła na siostrę. Nie spodziewała się po niej czegoś takiego. Do Ashley dopiero po chwili dotarło co powiedziała. Chciała się wytłumaczyć, przeprosić, cokolwiek, ale Lily nie było już w domku. 
**********
No i mamy ósemkę ;) Wydaję mi się, że będziecie miały po niej duży pytań do bohaterów, więc nie krępujcie się i je zadawajcie :D Nie wiem kiedy pojawi się następny rozdział, ponieważ mam mnóstwo nauki i ciężko mi się z czymkolwiek wyrobić. Zachęcam do komentowania no i oczywiście zadawania pytań bohaterom. Przypominam, że odwiesiłam starego bloga KLIK tam też trwa character asks.
NIE DODAM NASTĘPNEGO ROZDZIAŁU BEZ PRZYNAJMNIEJ 25 KOMENTARZY xx

sobota, 15 września 2012

Siódmy

PRZYPOMINAM O MOŻLIWOŚCI ZADAWANIA PYTAŃ BOHATEROM! ;)



-Lily.
-Hmm?
-Jesteśmy już na miejscu, wstawaj.
Dziewczyna poprawiła się na siedzeniu, rozciągnęła się i przetarła oczy dłońmi. Ujrzała przed sobą roześmianą twarz Nialla, więc odwzajemniła uśmiech.
-Długo spałam?- spytała przeczesując włosy.
-Całą drogę.
-A gdzie reszta?
-Poszli odebrać klucze. Idziesz? – zapytał wyskakując z auta.
-Tak.
Lily podążyła za blondynem ścieżką wyłożoną kamieniami, która prowadziła do rzędu, oddalonych od siebie o dobre kilkanaście metrów, drewnianych domków. Po chwili zauważyła, że pod pierwszym (największym) stoi grupka składająca się z kilku osób. Z daleka rozpoznała burzę loków Harry’ego, więc wiedziała kogo może się tam spodziewać.
-Kogo my tu mamy. Nasz śpioch wreszcie wstał. – zaśmiał się Louis, gdy pozostała dwójka dotarła przed budynek.
-Trzeba było spać. Nikt ci nie bronił.
-Chrapanie Zayna mi w tym przeszkadzało. – odrzekł chłopak spoglądając na bruneta, który tylko lekko się zarumienił. Po chwili wyciągnął paczkę papierosów i odpalił jednego.
-Gdzie mama?- spytała Lily zwracając się do siostry, która siedziała na ławce opierając głowę na ramieniu Louisa.
-Jest w środku razem z Liamem. Próbują przekonać właściciela, że już dawno mieliśmy zarezerwowane domki i umówiliśmy się, że przyjedziemy właśnie dzisiaj.
Dziewczyna tylko nieznacznie kiwnęła głową i usiadła na schodach. W końcu, po jakichś 20 minutach oczekiwania, z budynku wyszła Vicky oraz Liam.
-I co? – spytał Harry
-Jest mały problem. Właścicielowi pomyliły się rezerwacje i na tą chwilę ma tylko jeden wolny domek. Oczywiście możemy z niego skorzystać, bez problemu się w nim zmieścimy. Nie wiem jednak czy odpowiada wam taki układ. Co wy na to? – oznajmiła Vicky kierując pytanie bardziej do swoich córek niż do chłopców, ponieważ wiedziała, że oni nie będą mieli z tym problemu.
-Mi to nie przeszkadza. – odpowiedziała Ash
-Lily?- spytał niepewnym głosem Niall
-Ugh chyba nie mam innego wyjścia.
-No to ustalone. – ucieszył się blondasek.- Który to domek?
- Siódemka, to ten najbliżej lasu. – odrzekł Liam podnosząc z ziemi bagaż. Grupka przyjaciół zaczęła się zbierać, jedynie Lily stała w miejscu.
-Mogę wiedzieć gdzie jest moja walizka? – spytała drapiąc się po głowie
-Ja ją mam. – odpowiedział Zayn
-Oh, dzięki. Już ją od ciebie biorę. – powiedziała speszona dziewczyna ruszając w stronę chłopaka
-Nie trzeba. Zaniosę ci ją do domku.
-Nie musisz...
-Ale chcę.
*****
Przyjaciele szybko rozgościli się w domku, który składał się z dwóch pokoi, łazienki, salonu i małej kuchni. Rozpakowali się i poszli obejrzeć okolicę. Jedynie Vicky została żeby przygotować potrawy na wieczornego grilla.
-Są tu może jakieś sklepy? – spytała Ash, która szła na końcu grupki podtrzymując się na ramieniu Louisa
-Jakiś kilometr stąd z tego co wiem. – odrzekł Liam.
-A gdzie teraz idziemy?
-Nad jezioro.
-A daleko jeszcze?
-Musisz zadawać tyle pytań? – zaśmiał się Liam.
-Nogi mnie bolą. – zaskomlała Ashley.
-Jeszcze chwilę i będziemy na miejscu.
Po kilku minutach przyjaciele wyszli z leśnej ścieżki, która zaprowadziła ich nad jezioro otoczone dosyć dużą plażą. O dziwo było tam bardzo mało ludzi. Dziewczyny rozłożyły na piasku bluzy i usiadły na nich, a chłopcy rozebrali się i poszli kąpać. Spędzili tam około dwie godziny, po czym, gdy zaczęło się ściemniać, pozbierali swoje rzeczy i ruszyli w stronę domku.
*****
-Lily, mama prosi żebyś pomogła mi w noszeniu jedzenia. – oznajmiła Ash wchodząc do pokoju, który dzieliła wraz z siostrą i matką. Liliane tylko nieznacznie kiwnęła głową i odkładając laptopa, niechętnie podniosła się z łóżka.
-Co mam zrobić? – spytała wchodząc do kuchni.
-Weź te miski z mięsem i zanieś je chłopcom. Potem możesz wrócić i zabrać cole.
Dziewczyna wzięła do ręki potrzebne rzeczy i wyszła na zewnątrz. Chłopcy siedzieli przy dość dużym drewnianym stole, który znajdował się pod zadaszeniem. Jedynie Harry i Zayn stali przy grillu i starali się go rozpalić. W końcu każda rzecz znalazła już swoje miejsce na stole, mięso podsmażało się na grillu, a przyjaciele siedzieli wokół niego ogrzewając swoje zmarznięte ciała. Dochodziła 23, gdy Vicky, zmęczona podróżą i przygotowaniami, pożegnała się i poszła spać.
-No nareszcie. – mruknęła Ash, gdy jej matka zniknęła za drzwiami. Przyjaciele spojrzeli na nią pytającym wzrokiem, jednak ona nawet nie zwracając na nich uwagi, pobiegła do domu. Po chwili wróciła niosąc dwa sześciopaki piwa.
-No to zaczynamy imprezę! – zaśmiała się kładąc je na stole.
-Chyba sobie żartujesz.- prychnęła Lily.
-O co ci chodzi? – spytała zdziwiona Ashley rozdając puszki chłopakom.
-Jesteś niepełnoletnia, więc nie będziesz pić.
-Urodziny mam już za kilka kilka miesięcy, poza tym kto może mi zabronić pić? TY?!
-Wyobraź sobie, że właśnie ja. Biorę za ciebie pełną odpowiedzialność i nie będę potem słuchała, że pozwoliłam ci się upić.
-Ale...- zaczęła Ash jednak Liliane nie pozwoliła jej skończyć.
-Nie ma żadnego ale. Jeśli chcesz to w każdej chwili mogę iść po matkę, która dowie się jaką ma wspaniałą córkę.
-Nienawidzę cię.-wymruczała siadając na krześle. Złożyła ręce na piersiach i obróciła głowę w drugą stronę.
-Przecież to tylko jedno piwo Lily. Nic jej się nie stanie.- powiedział niepewnie Niall.
-Wiem, że nic jej się nie stanie do cholery. Przecież już nie raz piła. Chodzi mi o matkę, która w każdej chwili może tutaj przyjść. Kto będzie się jej z tego tłumaczył? Ja nie mam zamiaru.
Nikt nie zabrał głosu, więc Liliane uznała, że to koniec rozmowy. Nałożyła sobie na talerz trochę sałatki i zaczęła jeść. Reszta wieczoru minęła w o wiele lepszej atmosferze. Przyjaciele śpiewali przy dźwiękach wydobywających się z gitary, na której grał Niall i opowiadali sobie kawały.
-Co jutro robimy? – spytała Ashley.
-Możemy pojechać gdzieś na wycieczkę rowerową. –zaproponował Liam.
-Skąd weźmiesz rowery?
-Podejdziemy rano do miasta i wypożyczymy je. Co wy na to?
-Mi tam pasuje.-powiedział Harry, a reszta tylko pokiwała głową na znak zgody.
*****
-POBUDKA! – krzyknął Louis rzucając się na łóżko, które dzieliły ze sobą siostry.
-Nie krzycz tak, błagam. – wymruczała Ash.
-Ruszcie swoje seksowne tyłeczki i wstawajcie. – zaśmiał się chłopak, w efekcie czego dostał poduszką w głowę.
-Moja cudowna fryzura! Spędziłem pół godziny na układaniu jej!
-Trudno haha - oznajmiła dziewczyna podnosząc się z na łokciach. – Gdzie mama? – dodała rozglądając się po pokoju.
-Wyjechała.
-Jak to wyjechała?!
-Zostawiła na stole kartkę z wiadomością, że dostała w nocy telefon i pilnie musiała wyjechać. Przeprasza was i życzy miłych wakacji.
-Kto wyjechał? –spytała Lily zasłaniając dłonią ziewnięcie.
-Mama. – odpowiedziała wściekła Ash.
-Znowu?! Do jasnej cholery, czy ona chociaż raz nie może spędzić z nami wakacji? Ciągle gdzieś wyjeżdża.– wykrzyczała Lily wyskakując z łóżka. Zwinęła z szafki papierosy i wyszła z pokoju. Od razu skierowała się w stronę tarasu i już po chwili czuła jak złość spływa z niej wraz z kolejnym zaciągnięciem się. „Ledwo zaczęły się wakacje, a ja już mam ich dość. Świetnie.” –pomyślała.
W końcu wróciła do domku i ruszyła w stronę pokoju. Zabrała ubrania oraz kosmetyki i udała się do łazienki. Po dosyć długim prysznicu i wykonaniu porannej toalety poszła do kuchni, gdzie zastała Louisa i Ashley, którzy jedli śniadanie. Usiadła na krześle i poczęstowała się kanapką.
-Chłopcy poszli po rowery.-zaczął niepewnie Lou- Powinni za niedługo przyjść.
Dziewczyna tylko nieznacznie kiwnęła głową nie odrywając wzroku od kubka wypełnionego ciepłą herbatą. W końcu chłopcy wrócili prowadząc 7 rowerów. Przyjaciele pozbierali najpotrzebniejsze rzeczy, zamknęli domek i ruszyli na przejażdżkę.
*****
-Poczekajcie chwilę! – krzyknęła Ashley zatrzymując się.
-Co się stało? – spytał Liam podjeżdżając do niej.
-Chyba coś się zepsuło w moim rowerze, nie mogę pedałować.
-Łańcuch ci spadł.-oznajmił Niall schodząc z roweru. Podszedł do niej, kucnął i zaczął grzebać przy pojeździe. Po kilku minutach wstał oznajmiając, że nie umie tego naprawić. Każdy z chłopców podchodził do niego jednak żadnemu z nich nie udało się go założyć.
-Pomóc w czymś? – usłyszeli, w efekcie czego szybko się odwrócili. Przed nimi stał dosyć wysoki, dobrze zbudowany brunet o niebieskich oczach. Obok niego leżał rower.
-Spadł mi łańcuch w rowerze. Może umiałbyś go założyć? – spytała Ashley zalotnie się uśmiechając.
-Zobaczymy co da się zrobić. – odpowiedział brunet podchodząc do dziewczyny.
Po upłynięciu niespełna 3 minut wstał i z uśmiechem na twarzy oznajmił, że mogą ruszać w dalszą drogę.
-A tak w ogóle to jestem Ashley.- powiedziała dziewczyna wyciągając rękę.
-Thomas, miło mi. – odrzekł chłopak ściskając ją.
Chwilkę ze sobą rozmawiali i właśnie wymieniali się numerami telefonów, gdy odezwał się Harry:
-Możemy już jechać? Zgłodniałem.
Ash tylko zmroziła go wzrokiem, po czym z powrotem odwróciła się w stronę Toma.
-Na mnie już czas, fajnie było was poznać.
-Mam nadzieję, że jeszcze się spotkamy. – odpowiedziała Ashley
-Na pewno. Do zobaczenia. 
********** 
Przepraszam, przepraszam, przepraszam. Wiem, że rozdział jest beznadziejny, jednak tyle już na niego czekałyście, że musiałam coś napisać. Postanowiłam skończyć go dzisiaj żeby jutro mieć trochę czasu dla siebie. Następny rozdział postaram się dodać o wiele szybciej. Zapraszam do komentowania i zabawy, która polega na zadawaniu pytań bohaterom opowiadania. Można je zadawać w komentarzach pod tym postem. Do napisania xx

NIE DODAM NOWEGO ROZDZIAŁU BEZ PRZYNAJMNIEJ 10 KOMENTARZY XX

czwartek, 16 sierpnia 2012

Uwaga!

Przeglądając różne blogi wpadłyśmy na taką jakby zabawę, character asks, która polega na zadawaniu pytań bohaterom opowiadania. Uznałyśmy, że wykorzystamy ten pomysł na naszym blogu. Pytania do bohaterów można zadawać w komentarzach pod nowym rozdziałem (6, post niżej). Mogą one dotyczyć dosłownie wszystkiego i możecie zadawać je każdej postaci. Mamy nadzieję, że spodoba wam się ten pomysł, zapraszamy do zabawy i do przeczytania najnowszego rozdziału. :)

środa, 15 sierpnia 2012

Szósty


Ashley zamarła. Poczuła jakiś dziwny ucisk wewnątrz siebie. Jakby serce na chwilę zamarło i nie wiedziało jak ma dalej pracować. Lekko potrząsnęła głową i zaczęła się cofać.
-Ash ...
-Tak? – uniosła wzrok na twarz Louisa
-Nie chciałem żeby tak wyszło.
-Co? Nie wiem o co ci chodzi. Wiesz, chyba pójdę już do siebie, trochę źle się czu- przerwała i razem z Lou spojrzała na Harry’ego, który właśnie zaczął się budzić. Przetarł dłońmi oczy i spojrzał na przyjaciół.
-Czemu się tak gapicie? – wymruczał
-To ja już sobie pójdę. – oznajmiła Ash po czym w szybkim tempie znalazła się na schodach prowadzących do sypialni.
-O co jej chodzi? – zapytał Harry nieprzytomnie rozglądając się po pokoju. W końcu zobaczył, że do jego ciała ‘przyklejona’ jest Nina. Wzdrygnął się, szepnął ‘fuck’ i delikatnie zaczął się podnosić. – Mógłbyś mi pomóc? – spytał nie patrząc na przyjaciela, jednak gdy ten nie odpowiedział, podniósł wzrok i natychmiast zauważył, że Louis jest zdenerwowany. – O co ci chodzi?
-O nic. Jesteś totalnym idiotą Styles.-prychnął chłopak udając się do kuchni.

***** 
-Trzeba się ich jakoś pozbyć – rzucił Niall drapiąc się po głowie
-Mam pomysł, ale musisz zatkać uszy. – odpowiedziała Liliane
-Co? Niby czemu?
-Zaufaj mi.
Szatynka lekko się uśmiechnęła i podeszła do wieży stereo. Włączyła ją i stopniowo podnosiła dźwięk muzyki, gdy doszła do najwyższego stopnia zasłoniła dłońmi uszy i czekała na reakcje gości. Jej plan wypalił. Ludzie zaczęli podnosić się z ziemi odruchowo trzymając się za głowę. W końcu Lily zlitowała się nad nimi i wyłączyła muzykę.
-Dobra ludzie. Dziękujemy za imprezę, ale trzeba wreszcie posprzątać ten bajzel. Jeśli ktoś chce zostać i nam pomóc będziemy bardzo wdzięczni.
-Yyy, ja już muszę się zbierać. – mruknął ktoś z kąta salonu
-Ja też.Narazie.
W ciągu kilku sekund wszyscy goście ulotnili się. W salonie pozostali jedynie Niall i Lily.
-Dzięki za pomoc. – mruknął blondasek kładąc się na sofie
-Ej, nie ma leżenia. Ktoś to musi posprzątać.
-Przecież nie jesteśmy tutaj sami, nie?
-O to się nie bój. Za chwilę zawołamy resztę, ale najpierw musimy zacząć od śniadania. Przynajmniej ja. Jestem strasznie głodna. Idziesz?
-Yhmy – mruknął Niall podążając za szatynką do kuchni

Przy blacie stał Liam. Właśnie robił kanapki, które po chwili położył na stole. Cała trójka usiadła na krzesłach i zabrała się za jedzenie. Nikt nie miał ochoty na rozmowę.Nagle usłyszeli trzask wejściowych drzwi, a potem odgłos towarzyszący ściąganiu butów. Po kilku sekundach w kuchni pojawił się Zayn. Był strasznie blady i miał podkrążone oczy. Wyglądał na cholernie zmęczonego. Wziął do ręki małą butelkę wody, odkręcił zakrętke i zaczął pić. Gdy skończył zabrał jabłko z koszyka, który leżał na stole i ruszył w stronę salonu.
-Gdzie byłeś całą noc? – spytał niepewnym głosem Liam. Brunet stanął, jednak nie obrócił się w stronę przyjaciół.
-Nie twój interes. – odburknął, ponownie wprawiając w ruch swoje ciało.
Po chwili usłyszeli skrzypienie schodów, a potem niezręczną ciszę. 

***** 
-Ktoś tu się zrzygał, FUUUJ! – krzyknął Nialler. Reszta tylko parsknęła śmiechem i kontynuowała sprzątanie. – To wcale nie jest śmieszne! Nie będę tego sprzątał.
-Otwórz okno i zamknij oczy. Powinno pomóc haha – zaśmiał się Lou
-Śmiej się, śmiej. Zobaczymy jak ci pójdzie sprzątanie toalety. – rzuciła Lily
-I mówi to ta, która nic nie robi! Pomogłabyś trochę!
-Przecież pomagam! Ktoś musi was kontrolować. A tak w ogóle to jesteście głodni? Z chęcią bym coś zjadła.
-Znowu? Przecież przed chwilą było śniadanie. – odparł zaskoczony Liam – Jesteś gorsza od Nialla!
-Ej, ja tu jestem!
-Hahaha zamawiam pizze, chcecie?
-Tylko jakąś dobrą. – odrzekł zachrypnięty głos. Wszyscy obrócili się w stronę wejścia, skąd dochodził dźwięk. Stał tam Zayn, opierał się o ścianę i patrzył na nich nieprzytomnym wzrokiem.
-Okej. – odpowiedziała, lekko speszona tą sytuacją, Lily udając się do kuchni.

W tym samym czasie Louis podszedł do Ash, która próbowała zmyć plamę po jakimś napoju, z sofy.
-Wszystko okej? – szepnął
-Tak. Czemu pytasz?
-No wiesz, ta wcześniejsza sytuacja...
-Nie ma o czym mówić, serio. – odparła lekko się uśmiechając
-Wiesz, że o wszystkim możesz ze mną porozmawiać,nie?
-Tak, dzięki Lou.
***** 
-Zagrajmy w coś – rzuciła Lily.
-W co? – spytał Nialler
-W fife, na playstation.
-W fife? Z tobą? Przecież dziewczyny nie umieją grać w fife haha
-No to jeszcze zobaczymy. – odrzekła Lily szeroko się uśmiechając. Podeszła do telewizora, szybko wszystko podłączyła i podała jednego pada blondaskowi. Zaczęła się gra. Na początku było widać, że Niall o wiele lepiej sobie radzi. Jednak w drugiej połowie to Liliane wyszła na prowadzenie. Reszta przyjaciół zaczęła im dopingować. Ashley, Zayn i Liam kibicowali Lily, a Harry i Lou Niallowi. 10 sekund przed końcem meczu był remis. Jednak w ostatniej sekundzie drużyna szatynki strzeliła decydującego gola.
-WOHOO! – krzyknęła Lily zrywając się z fotela. Przybiła Ash piątkę i rozpromieniona opadła na fotel.
-Niall, ty lamo. Jak można przegrać z dziewczyną?! – rozpaczał Lou
-Dałem jej fory!
-No tak, przecież to wiadome haha – śmiał się Liam
-Dobra, ja idę do siebie.– oznajmiła Lily
-Ja też. – dołączyła się Ash
-Co? Tak szybko? A dogrywka?! – protestował blondasek
-Innym razem. – odpowiedziała Liliane lekko się uśmiechając – Branoc.
-Dobranoc  - odparli chórem chłopcy
***** 
Lily nie mogła tej nocy zasnąć. Poszła do kuchni żeby się napić, a gdy wracała usłyszała dziwne dźwięki dochodzące z pokoju jej siostry. Na początku zlekceważyła je, jednak przeczucie podpowiadało jej, że musi to sprawdzić. Na palcach podeszła do drzwi, poczekała chwilę i nacisnęła na klamkę. W środku było strasznie ciemno, żaluzje zostały spuszczone. Szatynka zauważyła zarys ciała jej siostry, która leżała skulona na łóżku. Nie można było nie zauważyć, że płakała. Lily szybko podbiegła do niej, usiadła na łóżku i mocno ją do siebie przytuliła.
-Ciiii nie płacz, proszę. – szepnęła lekko głaszcząc ją po głowie. Powód zachowania Ashley wydawał się dla niej prosty. Nie chciała wtrącać się w jej sprawy czy mącić jej w głowie. Wiedziała, że musi przy niej być w tych trudnych chwilach i wspierać ją samą obecnością.
W końcu Ash uspokoiła się i po jakimś czasie zasnęła. Lily położyła się obok niej. Szczelnie okryła ją oraz siebie kołdrą i wreszcie odpłynęła w krainę snów. 
 ***** 
Ashley obudziło pukanie do drzwi. Zwlekła się z łóżka, uprzednio spoglądając na wciąż śpiącą siostrę, nacisnęła na klamkę i lekko je uchyliła.
-To tutaj się ukrywasz!- krzyknął ucieszony Liam
-Nie krzycz tak, proszę. Strasznie boli mnie głowa.
-Ups, sorki. Jest u ciebie Lily?
-Yhmy, co od niej chcesz?
-Nic. Po prostu zastanawiamy się gdzie was wcięło. Dochodzi 13, a wy jeszcze nie zeszłyście na dół. Chciałem tylko powiedzieć, że jedziemy do studia. Jak coś to jesteśmy pod telefonem.
-Okej. Do zobaczenia wieczorem.
-Pa. – Ash zatrzasnęła za nim drzwi, przeszła kilka kroków i usiadła na łóżku. Przypomniała sobie o poprzednim wieczorze. Długo wtedy rozmyślała i wiedziała już co ma robić. Chciała zapomnieć o wydarzeniach z przeszłości.
-Dam radę.- mruknęła mocno zaciskając pięści. Wstała, zabrała jakieś czyste ubrania i poszła do łazienki aby wykonać tam poranną toaletę. Gdy wróciła do pokoju nie zastała tam siostry, więc zeszła do salonu. Lily siedziała przed telewizorem i jadła kanapki. Dziewczyna dołączyła do niej.
-Leci coś ciekawego? – spytała
-Na razie nie, ale za chwilę będzie fajny film na HBO. Gdzie są chłopcy?
-Pojechali do studia czy gdzieś.
Liliane tylko nieznacznie kiwnęła głową nadal wpatrując się w ekran telewizora. Gdy film się zaczął Ash zapytała:
-Zrobić popcorn?
-Jeśli ci się chce to tak. Odniesiesz mój talerz?
-Yhmy, za chwilę wracam.
Siostry większość popołudnia spędziły przed telewizorem. Nie rozmawiały ze sobą. Lily chciała zapytać Ashley o wydarzenia z przed kilkunastu godzin, jednak dziewczyna wyraźnie dała jej do zrozumienia, że nie ma na to ochoty. Około 18 usłyszały dźwięk przekręcanego klucza a następnie śmiech chłopców, którzy po chwili pojawili się w salonie.
-Cześć dziewczyny. – przywitali się chłopcy wciąż się śmiejąc
-Co was tak śmieszy?- zapytała Liliane
-No bo Zayn- zaczął Niall, jednak gdy otrzymał potężnego kuksańca od bruneta, przerwał- AŁA! To bolało!
-Bo miało. – odparł Zayn lekko się uśmiechając
 ***** dwa tygodnie później *****
Ashley właśnie pakowała swoją walizkę, gdy drzwi do jej pokoju otwarły się z hukiem. Zdziwiona dziewczyna podniosła wzrok i ujrzała swoją siostrę stojącą do niej tyłem.
-Co ty do cholery jasnej robisz? – spytała podchodząc do niej
-Próbuję wejść tutaj z tą kurewsko ciężką walizką.-wysyczała przez zaciśnięte zęby szatynka. Ashley pomogła siostrze wciągnąć bagaż do środka i opadła na łóżko.
- Co ty tutaj spakowałaś?
-Wszystko co potrzebuję. Pomożesz mi ją zapiąć?
-Niby jak?
-Usiądź na niej.
Ash najpierw rzuciła siostrze krzywe spojrzenie, a potem wykonała jej prośbę.
-Jesteś za lekka. Potrzebujemy kogoś cięższego. – powiedziała Lily odwracając się w stronę drzwi –NIALL, CHODŹ TUTAJ!
Po chwili do pokoju wbiegł blondyn.
-Wołałaś mnie?
-Yhmy, usiądź na walizce.
-Po co?
-Muszę ją zapiąć.
Chłopak  usiadł na walizce. Lily próbowała zapiąć zamek, jednak nie udało jej się to.
-Ja pierdziele, potrzebujemy jeszcze większego ciężaru.
-Może po prostu coś z niej wyciągniesz?
-A może nie?
-No to nie wiem.
-Zawołaj któregoś z chłopaków. – poprosiła Liliane
-Może być Zayn? Tylko on jest wolny.
-NIE. – odpowiedziała stanowczo dziewczyna
-ZAYN!- zawołał blondyn
Po chwili brunet pojawił się w pokoju. Na jego twarzy widniał kilkudniowy zarost. Był ubrany w czarne rurki z dosyć niskim krokiem i szary podkoszulek z jakimś napisem.
-Co?
-Usiądź na mnie. – poprosił Niall
-CO?
-Nie bój się, nie jestem tobą zainteresowany. Musimy zapiąć walizkę Lily i potrzebujemy do tego dużego ciężaru.
Zayn rozglądnął się po pokoju po czym, niepewnie stawiając kroki, podszedł do przyjaciela i usiadł na nim. Liliane kucnęła przy nich i zaczęła zasuwać zamek.
-Nogi do góry panowie.
-Jeszcze czego.
-Nie marudź Niall.
W końcu udało się dopiąć walizkę. Dziewczyna podniosła się z podłogi i otrzepała kolana.
-Już? – spytał blondyn
-Prawie. – szepnęła grzebiąc w kieszeni. Wyciągnęła z niej telefon. Pstryknęła im zdjęcie, po czym szeroko się uśmiechnęła chowając go z powrotem.
-Okej, dzięki. Będę miała pamiątkę haha
-Bardzo śmieszne. – burknął oburzony Niall
*****
-Gdzie jest Harry? Za chwilę musimy wyjeżdżać! – krzyknął Liam pakując walizki do vana
-Musiał wyjść. Wróci za kilka minut. Ash mogę cię na chwilę prosić? – spytał Lou
-Pewnie. – odpowiedziała dziewczyna podążając za przyjacielem
-Chodzi o to- zaczął Louis zatrzymując się w pewnej odległości od auta- że... Kurde, nie wiem jak ci to powiedzieć.
-Jak najszybciej. Trochę się spieszymy – zaśmiała się Ashley
-Harry jest właśnie u Niny. Od niedawna są razem, więc poszedł się pożegnać. Nie chciałem ci o tym mówić, bo jest mi cholernie ciężko patrzyć na ciebie, gdy jesteś w takim stanie, wiesz? Uznałem jednak, że lepiej będzie jak dowiesz się tego ode mnie niż z jakiejś gazety. Przykro mi.
Ash zaniemówiła. Zrobiło jej się słabo. Nie wiedziała co ma zrobić, jak się zachować. Przecież właśnie jadą na wakacje, które tak wspaniale się zapowiadały. Ta wiadomość zniszczyła dosłownie wszystko. Nie winiła Louisa. Nie mogłaby, on nic nie zrobił. Powiedział jej tylko to, co musiała wiedzieć. Wręcz przeciwnie, była mu wdzięczna. Teraz wiedziała na czym stoi. Nieważne co czuje do Harry’ego. On jest już zajęty. Przez Ninę. Nic z tym nie może zrobić. Nic.
-Lou?- wyszeptała podnosząc wzrok na twarz chłopaka. Louis zauważył, że jej oczy są pełne łez, które starała się powstrzymać przez wypłynięciem na blade policzki.
-Hmm?
-Mogę się do ciebie przytulić?
-Pewnie, że tak głuptasie. – odrzekł przyciągając ją do siebie.

**********
No i dotrwaliśmy do 7 rozdziału. Mamy nadzieję, że zdobędziemy więcej komentarzy niż pod poprzednią notką. Nie wiemy kiedy pojawi się następny rozdział. Zbliża się koniec wakacji, więc staramy się jak najlepiej wykorzystać ten wolny czas. Oczywiście zachęcamy do komentowania i polecania bloga. Do napisania :)

piątek, 13 lipca 2012

Piąty


"No tak, pewnie. I teraz się zgodzisz, tak? Niech cię szlag trafi, ty mała szatyneczko"- pomyślała w duchu Lily.
-Hmm, ja jestem na tak- usłyszała z ust Ashley.
"Cholera jasna"-spojrzała na siostrę i uśmiechnęła się sztucznie.
-Co ty na to Lily?- spytał Louis
-A co mogę teraz powiedzieć? Muszę się zgodzić-wymruczała.
Po pomieszczeniu rozległy się okrzyki radości, Harry zaczął nawet bić brawa. Wszyscy patrzyli na niego jak na idiotę, ale nie przeszkadzało mu to.
-Ale mam ultimatum-przerwała im Lily.- Jutro wieczorem organizujemy imprezę i macie nam pomóc w przygotowaniach.
-Tak jest pani kapitan!- zaśmiał się Zayn
-No i bardzo dobrze- odpowiedziała lekko się uśmiechając. Dochodziła do wniosku, że chłopcy rzeczywiście zachowują się bardzo normalnie jak na gwiazdy tego formatu, ale to nie znaczyło, że chciała się z nimi przyjaźnić. Nadal irytowała ją ta cała szopka wokół nich. Często słyszała nazwę One Direction w radiu czy telewizji. Na same te słowa miała odruch wymiotny, już wystarczająco miała ich na co dzień. Kiedy o tym pomyślała aż dreszcz ja przeszedł. Nie cieszyła się, że spędzi z nimi więcej czasu, po prostu czuła, że to najprawdopodobniej będzie jedyny wyjazd w te wakacje. Zaczęła rozważać wszystkie za i przeciw, lecz wiedziała, że klamka zapadła, decyzja została podjęta i nie wypadałoby jej odwracać.Wrócili więc do spożywania posiłku.
Następnego dnia dziewczyny podzieliły się obowiązkami. Każda z nich miała sobie wziąć dwóch chłopców, ponieważ Liam zdecydował się zostać. Ashley wybrała Harry'ego i Louis'a, a Lily Zayn'a i Niall'a. Pierwsza grupa miała skombinować alkohol i używki, ponieważ Lou był najstarszy a Harry wyglądał bardzo dojrzało. Inni postanowili kupić przekąski i załatwić muzykę.
-A ty nie jesteś przypadkiem za młoda na takie rzeczy?- rzucił Harry spoglądając na Ashley. Dziewczyna uśmiechnęła się, spojrzała na niego zalotnie i delikatnie trąciła w ramię.
-Ty się o mnie nie martw.
-Właśnie się martwię- odpowiedział. Dziewczyna spuściła głowę i uśmiechnęła się do siebie. Chciała go traktować jak zwykłego kolegę, co najwyżej przyjaciela. Ale czy o zwykłym koledze chce się wiedzieć każdą najdrobniejszą rzecz? Czy ze zwykłym kolegą chce się spędzać każdą wolną chwilę? Czy o zwykłego kolegę jest się zazdrosnym? Czy o potencjalnym przyjacielu myśli się przed snem i zaraz po obudzeniu? I co najważniejsze, czy na samą myśl o kimś do kogo niby nic się nie czuje, ma się motylki w brzuchu? Dziewczyna zamyśliła się chwilę.
-Nie bój się, przecież nikomu nic nie powiemy.- rzucił Louis
-Ale o co chodzi?
-Ty, jak ona tak codziennie odlatuje to ciekawe jak będzie się zachowywać po narkotykach- Harry nabijał się z dziewczyny a po chwili dołączył się do niego Louis. Ashley przyspieszyła i wyprzedziła chłopaków.
-Ej! Spokojnie, tylko sobie jaja robimy!- krzyknął Lou.
-Dobra, nie ma sprawy- rzuciła przez ramię machając ręką- Za chwilę wrócę, spotkamy się w parku za godzinę.
Dziewczyna ruszyła w stronę osiedla.Nawet nie zauważyła kiedy się zachmurzyło i zaczęło padać.
"No tak, deszcz w wakacje. Idealnie" pomyślała zapinając bluzę i narzucając na głowę kaptur. Włożyła ręce w kieszeń, spuściła głowę w dól i ruszyła dalej. Minęła plac zabaw, z którego uciekały dzieci i ich opiekuni. Nawet by nie pomyślała, że aż tak się rozpada. Ludzie z parasolami (lub bez) wszędzie szukali schronienia, a szatynka zastanawiała się tylko gdzie schowają się Harry i Louis. Przecież nie znają tej okolicy. Jakoś dadzą sobie radę.
Weszła w ciemny korytarz, który z powodu braku słońca i zachmurzonego nieba był ciemniejszy niż zwykle. W oddali widziała już dwóch chłopaków w bluzach palących papierosa. Ściągnęła kaptur, wzięła głęboki oddech i ruszyła w ich stronę. Już kilka razy kupowała narkotyki, ale jeszcze nigdy nie robiła tego sama. Zawsze ktoś stał na czatach, lub był razem z nią. Tym razem nie chciała by ktokolwiek dowiedział się co kupiła. Miała zamiar całkowicie odlecieć na imprezie, po prostu tego potrzebowała. Nie obchodziły jej skutki. Była już coraz bliżej, sięgnęła do kieszeni po pieniądze i uśmiechnęła się nieśmiało do mężczyzn.
-Masz kasę?- spytał jeden z nich wyrzucając papierosa. Dziewczyna podała mu banknoty unikając kontaktu wzrokowego.
-Hej hej hej.- drugi chłopak złapał ją za podbródek i uniósł jej głowę do góry- W sumie nie potrzebujemy kasy. Możesz nam się inaczej odwdzięczyć- uśmiechnął się bezczelnie i przyciągnął ją do siebie. Ashley poczuła się niebezpiecznie
-Ekhm, nie.- Pokręciła głową wydostając się z objęć chłopaka.
-Poczekaj chwilę- Dotknął jej ramienia i przybliżył do niej swoją twarz. Szatynka wyczuła od niego zapach alkoholu. Już wtedy wiedziała, że lepiej będzie jeśli ucieknie. Nagle Ashley poczuła usta obcego chłopaka na swojej skórze. Przeszedł ją dreszcz. Szybko wyrwała mu torebkę z proszkiem z ręki i pobiegła w stronę wyjścia.
-Jeszcze kiedyś się zabawimy, spokojnie!- usłyszała za sobą.
"Już nigdy nie idę sama" krzywiła się na samą myśl co mogłoby się wydarzyć, gdyby wtedy nie zwiała. Deszcz przestał padać, ale nadal było zimno. Ash doszła do parku na umówioną godzinę, na jednej z mokrych ławek czekali już na nią Lou i Harry. Na ich widok szybko schowała zdobycz do kieszeni.
-A co tam masz?- Louis objął ją od tyłu i uśmiechnął się.
-Nic- odpowiedziała pospiesznie- To co, idziemy?
-Alkohol już kupiliśmy- powiedział Harry wskazując na trzy siatki pełne piw, wódki i napojów do przepicia.
-O, to w takim razie zostały nam tylko...
-Narkotyki.
-No właśnie. Chodźmy- Ashley już kierowała się w stronę ulicy kiedy ktoś złapał ją za rękę.
-Ash, wolałbym żebyś nic nie brała- Harry przybliżył się do niej. Jego twarz była tylko kilka centymetrów od jej twarzy. Widziała w jego oczach, że naprawdę się zmartwił. Jeszcze nie wiedział co dziewczyna planuje na ten wieczór.
-Nie bój się, nic mi nie będzie. Już wiele razy tak robiłam- odpowiedziała patrząc mu prosto w oczy.
-Jesteś pewna?
-Tak, chodźmy już, bo się nie wyrobimy.
** w tym samym czasie **
-O której robicie tą imprezę?- spytał Niall
-Pierwsze osoby mają przyjść coś koło 19, a co?
-Nic, tak pytam. Nie mamy za wiele czasu. A kto będzie?
-Większość osób, które już poznaliście na pizzy.
-Nina?
-Ymm, czemu akurat o nią pytasz?
-Chłopcy się ucieszą- uśmiechnął się i niezręcznie podrapał się po głowie.
Lily przewróciła oczami i pokręciła głową.
-Idźcie już do samochodu- powiedziała do Nialla i Zayna zabierając kluczyki z kuchennej lady. Przy stole siedział Liam, był trochę przygnębiony. Pomimo to, że Lily prawie wcale z nim nie rozmawiała postanowiła spytać co mu jest.
-Liam...
-Tak?
-Wszystko okej?
-Pewnie- przejechał dłonią po twarzy i głęboko odetchnął.
-Wiesz, tak nie zachowuje się człowiek, któremu nic nie jest- zaśmiała się dziewczyna. Liam odwzajemnił uśmiech.
-Wszystko w jak najlepszym porządku, serio. Leć już, bo chłopcy ci gdzieś uciekną- puścił jej oko. Lily pożegnała się i ruszyła w stronę auta. Po kilkunastu minutach byli już na miejscu. Zayn nie odzywał się całą drogę, natomiast Niall gadał jak nakręcony. Dziewczyna kilka razy powstrzymywała się by nie złapać z torebkę i pacnąć go nią w głowę. Opowiadał o wszystkim, o pierwszym dniu spędzonym z chłopcami, o pierwszym prawdziwym koncercie. Obydwoje z Zaynem wiedzieli, że były to dla blondyna wielkie przeżycia, ale to wszystko kręciło się wokół ich kariery, od której Zayn chociaż na chwilę chciał odpocząć, a Lily przestać słuchać. Dlatego kiedy samochód wreszcie stanął wszyscy odetchnęli. Niall poleciał po koszyk zostawiając dwójkę samą.
-Eh, Niall to taka pepla- Zayn postanowił przerwać niezręczną ciszę.
-Ta- rzuciła szybko dziewczyna rozglądając się po wystawach.
-Na próbach ciężko z nim wytrzymać- zaśmiał się nieśmiało. Lily spojrzała na niego, uśmiechnęła się i poszła dalej. Po chwili dołączył do nich Niall.
-Skoczę po jakieś paluszki a wy idźcie po chipsy- powiedziała dziewczyna. Zayn spojrzał przez ramię czy szatynka oddaliła się wystarczająco daleko by nic nie słyszeć. Kiedy zniknęła mu z pola widzenia zwrócił się do Nialla
-Stary, wystopuj trochę.
-O co ci chodzi?- powiedział blondynek sprawdzając cenę chrupek
-Zanudzasz ją tymi swoimi opowieściami. Jeszcze za mało nas nie lubi?
-Ale przecież...
-Nie ma ale. Przez całą drogę pieprzysz jakieś głupoty "One Direction to, One Direction tamto". Myślisz, że jej się chce słuchać tego wszystkiego? Już wystarczająco dużo nas jest w mediach.
-Ojej, przepraszam- powiedział cicho Niall.
-Dobra, już zapomnij. Tylko lepiej pogadaj z nią o czymś innym, zainteresuj się nią.
-A czemu ty nie możesz tego zrobić?
-Bo ona kurwa nie chce ze mną rozmawiać- Zayn popchnął koszyk i ruszył w kierunku kas. Wyszedł na zewnątrz by zapalić papierosa i tam czekał na resztę.
-Gdzie Zayn?- spytała Lily wkładając produkty do koszyka.
-Umm, poszedł się przewietrzyć.
-Dlaczego tak nagle? Pokłóciliście się?
-Nie- powiedział, szybko zmieniając temat- Chodźmy już. Dwójka szybko zrobiła zakupy. Kiedy wyszli przed supermarket nigdzie nie widzieli Zayna.
-Gdzie on znowu polazł, cholera jasna- powiedziała zdenerwowana dziewczyna szukając kluczyków w torebce.
-Spoko, za chwilę do niego zadzwonię.
-Powiedz mu, że jeżeli nie przyjdzie tu za pięć minut będzie wracał do domu na nogach i mało mnie obchodzi czy zdąży na imprezę!
-Wyluzuj- Niall próbował ją uspokoić. Wyciągnął z kieszeni telefon i wykręcił numer przyjaciela.
~
-Gdzie ty jesteś?
-Niedaleko, a co? Już jedziecie?
-Ta, Lily jest strasznie wkurzona, przyjeżdżaj szybko
-Spieprzaj, nie idę.
-Tak? Okej.
~
-Zayn powiedział żeby na niego nie czekać- Niall chciał kryć kumpla.
-I bardzo dobrze. Jednego lamusa mniej- wymamrotała dziewczyna.
-Słucham?!- blondyn udawał, że nie słyszał wcześniejszego zdania.
-Zapomnij.Wsiadaj- powiedziała odpalając papierosa.
-Palisz?
-A nie widać?- rzuciła chamsko.
Niall nie odpowiedział. Obrócił głowę w stronę okna, włożył do uszu słuchawki i zamknął oczy. Bardzo wziął do siebie słowa Malika. A jeszcze ta cała sytuacja z jego zniknięciem. To było dla niego zbyt dziwne i przygnębiające, a przecież tak bardzo chciał dobrze się bawić tego wieczoru.

Kilkadziesiąt minut po godzinie osiemnastej rozległ się dźwięk dzwonku do drzwi.
-Otworzę!- krzyknęła Ashley. Ubrała się w jasne dżinsy rurki i dłuższą, białą, i przewiewną koszulkę na ramiączkach z nadrukiem. Włosy uczesała w niesfornego kucyka a kilka kosmyków upięła luźno wsuwkami. W progu stała cała grupka jej znajomych. Dziewczyny przeważnie były ubrane luźno, w t-shirty i szorty lub dżinsy, natomiast chłopcy założyli przewiewne koszule i luźne spodnie za kolano.
-No siema!- wszyscy krzyknęli stojąc w progu.
-Hej! Wchodźcie! Mam nadzieję, że wzięliście jakieś płyty, bo nasz DJ Malik gdzieś zniknął i do tej pory nie wrócił- zaśmiała się Ash wpuszczając do środka przyjaciół.
-Pewnie- odpowiedziała Caroline podając jej plastikowe opakowania.
-Dzięki- szepnęła szatynka podając je Harry'emu, który właśnie zszedł na dół. Chłopak wyglądał nieziemsko. Biała koszula, lekko rozpięta u góry, idealnie podkreślała jego ciemne, kręcone włosy. Do tego założył beżowe spodnie chinos. Przywitał gości swoim rozbrajającym, ciepłym i bielutkim uśmiechem. Mina jednak mu zrzedła kiedy nie ujrzał jednej osoby. Tej, na której towarzystwie najbardziej mu zależało. Ash zauważyła to. Podeszła do niego i wyszeptała na ucho: "Przyjdzie, nie wiedziałam, że aż tak się za nią stęskniłeś" nawet na niego nie spoglądając. Po prostu, po wypowiedzeniu tych słów ruszyła do kuchni. Nie obróciła się, nie spojrzała na nikogo. Nalała sobie wody do szklanki i usiadła przy stole. Po chwili Hazza stanął w drzwiach. Zobaczyła go kątem oka, ale udawała, że nie wie, że tu jest. Czekała na jego ruch. Chłopak głośno westchnął, chciał do niej podejść, lecz w ostatniej chwili zrezygnował. Nie wiedział nawet co miałby jej wtedy powiedzieć. Że to wcale nie tak, że Nina mu się nie podoba? Przecież mu się podoba. Ale sam nie wiem na kim mu bardziej zależy. Chciałby jej powiedzieć, że Ash wydaje się być zbyt niedostępna dla niego, a Nina jest po prostu łatwiejsza do zdobycia. Ale nie wiedział jak zareaguje. Dlatego wolał z tym jeszcze poczekać.
Nagle w całym domu rozległa się głośna muzyka, słychać było rozmowy i śmiechy. Do czasu aż Ashley wróciła do salonu przybyło jeszcze kilka osób, w efekcie czego było dosyć tłoczno. Dziewczyna przecisnęła się pomiędzy wszystkimi i podeszła do Nialla.
-Gdzie Lily?- krzyknęła, ale muzyka zagłuszała jej głos
-Słucham?- Niall nachylił się bliżej by lepiej usłyszeć. Ash machnęła ręką i ruszyła na górę, do pokoju dziewczyny. Zapukała do drzwi i czekała na odpowiedź. Nagle jej oczom ukazała się jej siostra, w pięknej czarnej sukience przed kolano. Włosy miała delikatnie pofalowane a do tego zrobiła sobie piękny makijaż.
-Wow, siora. Dla kogo to?
-Dla nikogo, przecież jest impreza, nie? Przynajmniej dzisiaj chcę się dobrze bawić. A tak przy okazji, Malik już wrócił?
-Właśnie nie. A co, martwisz się o niego?- szatynka uśmiechnęła się zalotnie.
-No, bardzo- odpowiedziała sarkastycznie Lily.

Zabawa trwała w najlepsze. Alkohol lał się strumieniami, wszyscy byli już lekko wstawieni. Nadszedł czas na narkotyki. Ashley trochę bała się mieszać wódki z używkami, ale jednak się zdecydowała. Znajomi dziewczyn przynieśli coś do wciągania i palenia. Każdy spróbował wszystkiego. W powietrzu unosił się dym z papierosów, na podłodze leżeli całujące się pary i ludzie, którzy mieli już za dużo alkoholu we krwi. Ashley czuła się świetnie. Pomimo, ze kręciło jej się w głowie, chciało jej się wymiotować, a mocne basy sprawiały, że serce uderzało jej do gardła, nie mogła wyobrazić sobie lepszego stanu niż ten, w którym się teraz znajdowała. Położyła się na ziemi obok swojej siostry. Obie zaczęły się śmiać, tak po prostu, z niczego. Gadały jakieś głupoty, potem Lily poszła z jakimś chłopakiem do kuchni. Nikt wolał nie wnikać co tam robili. Ash chodziła z drinkiem pośród ludzi, aż trafiła na Louisa.
-Ej, dobrze się czujesz?- spytał chłopak
Dziewczyna zaczęła się już trochę zataczać, przyłożyła kieliszek do głowy i zaczęła kołysać się w rytmie muzyki. Szatyn objął ją w pasie i zaczęli tańczyć. Przejeżdżał swoją dłonią po jej plecach, bawił się jej włosami a dziewczynie się to podobało. Nie obchodziło jej co właśnie robi ze swoim przyjacielem, chciała po prostu zaszaleć. Louis wziął ją za rękę i pociągnął za sobą w stronę kanapy. Kiedy chcieli się na niej położyć zobaczyli, że jest już zajęta. Ashley pomimo to, że ciężko było cokolwiek zobaczyć pośród dymu i migających świateł, zorientowała się, że jest to Harry z jakąś dziewczyną. Nie chciała wiedzieć z jaką, nawet jej to nie obchodziło. Po prostu chciała się teraz całkowicie zatracić.

Następnego dnia Louis wstał jako pierwszy. Przeczesał włosy i spojrzał na zegarek, który wskazywał godzinę 11.47. Nagle poczuł czyjąś dłoń na swojej nodze. Podniósł głowę i zobaczył, że leży na podłodze pośród większości osób z imprezy. Obok niego leżała Ashley. Miała poczochrane włosy, rozmazany makijaż i trochę podartą koszulkę. Chłopak delikatnie wstał z ziemi a zaraz z pierwszym krokiem poczuł okropny ból głowy. Poszedł do kuchni by napić się wody.
-Dzień dobry- usłyszał głos Lily za sobą. Dziewczyna wyglądała bardzo podobnie do swojej siostry.
-Potargane włosy to chyba u dziewczyn normalka po takich imprezach, hm?- zażartował biorąc kilka łyków. Lily ubrana była w za dużą męską koszulkę i majtki. Lou postanowił wrócić do salonu. Rozglądnął się dookoła. Pobite kieliszki, zdewastowany salon. Szczęściarze zwisali z kanapy i foteli, natomiast ci, którzy mieli mniej szczęścia spali na podłodze. W kącie zauważył swojego przyjaciela opartego o ścianę. Na nim wisiała jakaś dziewczyna. Tym razem Louis wiedział kto to jest. To była Nina. Wtulona w Hazze słodko sobie spała. Chłopak również ją obejmował. Brunet postanowił coś z tym zrobić, nie mógł pozwolić żeby Ash zobaczyła ich oboje w takim stanie.
-Wstawaj- trącił dziewczynę w ramię. W odpowiedzi usłyszał tylko mamrotanie.- Nina wstawaj w tej chwili!
Blondynka otworzyła oczy i ze zdziwieniem wpatrywała się w Louisa.
-Czego chcesz do cholery?!
-Odczep się od Harry'ego.
-Śpię, nie widzisz? I on też śpi. Daj nam spokój.- odpowiedziała wracając do poprzedniej pozycji.
Chłopak usłyszał, że ktoś się budzi. Spojrzał prze ramię. Ashley powoli się podnosiła. Pewnie czuła się tak samo jak jej przyjaciel zaraz po obudzeniu.
-Ash! Siemka! Dobrze spałaś?- podbiegł do niej zasłaniając widok za sobą.
-To pytanie retoryczne?- przejechała dłonią po twarzy i włosach.- O matko, co tu robią ci ludzie?
-yy, śpią. Chodźmy do kuchni coś zjeść.
-Nie, muszę znaleźć drugiego buta, chyba jest gdzieś w kącie.
-Poczekaj przyniosę ci.
-Dam sobie radę.
-Ale naprawdę, idź już do kuchni.- złapał ją za ramiona.
-Louis- wyprzedziła go- serio, potrafię sama sob-
Nastała cisza.
-Miałaś tego nie widzieć- wyszeptał Louis.
**********
Chciałyśmy bardzo przeprosić za naszą długą nieobecność na blogu. Musiałyśmy zająć się poprawianiem ocen, a potem zapomniałyśmy hasła i nie mogłyśmy się zalogować. Na szczęście wszystko jest już w porządku. Mamy nadzieję, że nie będziecie się długo na nas gniewać. Następny rozdział z pewnością pojawi się dużo wcześniej. Jak już pewnie zauważyłyście mamy nowy nagłówek, za którego wykonanie bardzo dziękujemy http://www.facebook.com/BloodyAnnProductions Zachęcamy do komentowania i obserwowania bloga :)
(jeśli chcecie być informowane o nowych rozdziałach podajcie nazwy swoich twitterów w komentarzach)