***dwa dni później***
Burza.
Czarny motor poruszający
się po śliskim asfalcie.
Młody kierowca, który
nie zwracając uwagi na licznik wskazujący prędkość z jaką się porusza, pędzi do
swojej ukochanej.
Pusta droga, zero
lamp, wokół las.
Zastanawiasz się co
dalej?
-Lil...
Na drodze jest coraz
niebezpiecznej, ale on się tym nie przejmuje. Przecież czeka na niego ukochana,
prawda?
Jest już spóźniony,
więc przyspiesza.
A co jeśli, znudzona
oczekiwaniem, wyjdzie z domu sama? Coś mogłoby się jej stać.
Powoli zaczynają
dręczyć go wyrzuty sumienia. Nie lubiła jak szybko jeździł, bała się o niego,
tak bardzo się bała...
-Lily...
Zwierzę przebiegające
przez jego pas...
Gwałtowne hamowanie,
pisk opon.
HUK.
Hałas towarzyszący
uruchomionemu motorowi.
Powoli zanikający
oddech, ostatnie łzy spływające po policzkach.
„Przepraszam kochanie...”
‘A potem drgnął lekko
i znieruchomiał, a jego oczy były już tylko wielkimi, szklistymi kulami
pocętkowanymi odbiciem gwiazd, które przestał widzieć’.
This is how an angel
dies
Blame it on my own sick pride
Blame it on my A.D.D baby
Blame it on my own sick pride
Blame it on my A.D.D baby
-LILY!
Dziewczyna gwałtownie podniosła się na łóżku. Oblał ją zimny
pot, a po jej policzkach spływały łzy. Dopiero po chwili zauważyła, że na
dworze jest już dość jasno, a obok niej stoją wystraszeni chłopcy.
-Co wy tu robicie? – spytała ścierając dłońmi łzy.
-Krzyczałaś przez sen.-oznajmił Niall .
-Nie mogliśmy cię obudzić. –dodał Harry.
-Co mówiłam?
-Nic konkretnego. Najpierw krzyczałaś a potem się
rozpłakałaś. – odrzekł Liam.
Liliane wyskoczyła się z łóżka, minęła otępiałych chłopców i
ruszyła w stronę łazienki. Gdy była już w środku, zamknęła za sobą drzwi. Weszła
pod prysznic, odkręciła wodę i powoli osuwając się po chłodnej, wyłożonej
kafelkami ścianie, zaczęła płakać. Gorące łzy ginęły między kroplami zimnej
wody spływającej po jej policzkach. Nie czuła niczego więcej oprócz bólu, który
rozrywał jej klatkę piersiową. Siedziała i płakała. Co innego jej pozostało? Do
przeszłości nie da się wrócić. Nie można odwrócić niektórych wydarzeń.
Najwidoczniej tak musiało być.
don't be scared
you'll never change what’s been and gone
you'll never change what’s been and gone
Puk, puk.
-Lily, mogę wejść? – usłyszała zza drzwi.
Nic. Zero jakiejkolwiek reakcji.
-Lily!-pukanie nasilało się.
„Jednak ona siedziała dalej, trzymając dłoń przy swoich
ustach i zagłuszając rozum szybko walącym sercem oraz wspomnieniami
przelatującymi jej przez głowę jak niedokończona klisza za szybko wyjęta z
aparatu.”
-Lily, otwórz te pieprzone drzwi!
Dziewczyna drgnęła. Zamrugała oczami strzepując z rzęs
ostatnie łzy. Podniosła się z ziemi i zakręciła wodę. Mozolnie krocząc po
posadzce wreszcie dotarła do drzwi.Odkluczyła zamek.
- No nareszcie!- krzyknął Niall ciągnąc za klamkę. Widząc
Lily w przemoczonych ubraniach i mokrych włosach, zamarł. W końcu otrząsnął się
i wyciągając ręce, mocno ją do siebie przytulił. Liliane przez chwilę stała
nieruchomo po czym delikatnie objęła go w pasie. Poczuła bijące od niego
ciepło. Brakowało jej tego.
-Jesteś cała mokra. – mruknął blondyn spoglądając na nią z
góry. – Poczekaj tutaj, zaraz przyniosę ci jakieś ubrania.
*****
-Idziesz z nami nad jezioro? – spytał Niall wchodząc do
pokoju dziewczyn.
-Teraz?- odpowiedziała Lily podnosząc się z łóżka.
-Za jakieś 10 minut.
-No to okej, tylko się przebiorę.
Chłopak nieznacznie kiwnął głową i opuścił pomieszczenie.
Liliane wyciągnęła z szafy strój kąpielowy i ubrała go w łazience. Do torby
włożyła najpotrzebniejsze rzeczy, na nos nasunęła okulary i wyszła przed domek
niosąc pod pachą zwinięty ręcznik. Po chwili dołączyli do niej Zayn oraz Louis,
którzy nieśli w rękach, napompowane już, materace.
-Będziecie na tym pływać? – zapytała Ashley zatrzymując się
koło siostry.
-Tak. – odrzekł uradowany Louis.
W końcu wszyscy byli już gotowi i cała siódemka ruszyła w
stronę jeziora. Droga nie była zbt długa, więc na miejsce dotarli po niecałych
20 minutach.
Rozłożyli koce na piasku i usiedli na nich. Zayn oraz Louis
porwali materace i pobiegli do wody, Harry słuchał muzyki, a pozostała czwórka
grała w karty. Po jakimś czasie chłopcy znudzili się pływaniem na materacach i
odstąpili je dziewczynom. Ashley delikatnie położyła się na jednym z nich,
bojąc się, że wpadnie do zimnej, jak dla jej ogrzanego ciała, wody. Przy pomocy
rąk oddaliła się od brzegu i przymykając powieki próbowała się odprężyć. Po
jakimś czasie poczuła, że jej materac ugina się pod jakimś ciężarem. Otwarła
oczy i ujrzała przed sobą uśmiechniętego Hazze, który złożył ręce na śliskim materiale
i oparł na nich głowę.
-Przestraszyłem cię?
-Trochę.
-Przepraszam.
-Nic się nie stało. – odpowiedziała dziewczyna ponownie
zamykając oczy.
*****
-Ja już będę się
powoli zbierać. – mruknęła Ashley podnosząc się z koca.
-Czemu?- spytała zdziwiona Lily.
-Umówiłam się z Tomem.
-Znowu? Przecież wczoraj się widzieliście.
-To nie znaczy, że dzisiaj nie możemy. On za niedługo
wyjeżdża, więc chcemy trochę ze sobą pobyć.
-Jesteście razem?
-Będę koło 23. – odpowiedziała Ashley ignorując pytanie
siostry.
-Uważaj na siebie.
-Okej. Do zobaczenia.
*****
Przyjaciele siedzieli w salonie oglądając jakiś nudny horror
w telewizji. Brakowało Ashley, która wciąż nie wróciła ze spotkania z Tomem.
Było już grubo po 23, więc Lily powoli zaczynała się denerwować. Co jakiś czas
nerwowo zerkała na drzwi oczekując, że nagle się otworzą ukazując jej siostrę,
całą i zdrową.
-Lily...-zaczął Harry
-Tak?- odpowiedziała dziewczyna zwracając wzrok w jego
stronę.
-Nie chcę panikować, ale Ash powinna być w domu od jakiejś
godziny.
-Wiem... Może spróbuj do niej zadzwonić.
Chłopak wyciągnął telefon i szybko znalazł numer Ashley w
kontaktach. Nacisnął zieloną słuchawkę i przystawił głośnik do ucha.
-Wyłączyła telefon.
-Kurwa, matka mnie zabije. – mruknęła Lily podnosząc się z
fotela.
-Ej, spokojnie. Jeszcze nic się nie stało. Może rozładowała
jej się komórka i nie wie która jest godzina? – odrzekł Liam.
-Nie, ona zawsze odbiera telefon.-sprzeciwiła się Liliane.
-Może po prostu chodźmy jej poszukać. – zaproponował Zayn.
-Chyba nie mamy innego wyjścia... Dobra, musimy się
rozdzielić. Ja idę z Niallem, a wy róbcie co chcecie.
-Ja zostanę z Harrym w domu na wypadek gdyby się z wami
minęła po drodze. Liam może iść z Zaynem.
-No to ustalone. Nie zapomnijcie zabrać ze sobą telefonów. –
odpowiedziała Lily po czym wyszła z domku ciągnąc za sobą Nialla.
*****
-Sądzisz, że Ashley chodzi z tym całym Tomem? – spytał Harry.
-Nie wiem. Nawet jeśli tak, to nie jest nasza sprawa.
-Nic ci nie mówiła na ten temat? Przecież ciągle ze sobą
rozmawiacie.
-Nie. Jeśli jesteś taki ciekawy to sam ją o to zapytaj.
-Nie... Mam nadzieję, że nic się jej nie stało.
-Była umówiona z Tomem, więc na pewno jest cała i zdrowa.
-Nie byłbym taki pewien. On jest jakiś podejrzany...
-Możesz mi powiedzieć o co tak właściwie ci chodzi?
-O nic. – odpowiedział chłopak wychodząc z kuchni.
*****
-Zabiję tą gówniarę.- mruknęła Lily pocierając odsłonięte
ramiona w celu ogrzania ich.
-Masz.- powiedział Niall ściągając z siebie bluzę. Chciał
podać ją dziewczynie, ale ona nie chciała jej przyjąć.
-Nie chcę. Będzie ci zimno.
-No bierz i nie marudź.
Lilianie po chwili zastanowienia niechętnie ją wzięła i
założyła na siebie.
-Śmiesznie
wyglądasz.- zaśmiał się Niall.
-Ha ha ha, bardzo zabawne. – odburknęła dziewczyna, jednak
gdy spojrzała w dół sama zaczęła się śmiać.
-Ty się uśmiechasz.- zauważył Niall unosząc kąciki ust do
góry.
-To dziwne?
-Szczerze? Tak haha. Jeszcze nigdy nie widziałem żebyś się
uśmiechała.
-No to masz okazję.
-No tak... Poczekaj chwilę, telefon mi dzwoni. – odrzekł
blondyn, po czym zaczął grzebać w kieszeni. W końcu wyciągnął go i odebrał
połączenie.
-Halo? Tak? Okej, już wracamy. Na razie.
-Co jest?
-Zayn i Liam znaleźli Ashley i właśnie odprowadzą ją do
domu.
*****
-Gdzie ona jest?!- krzyknęła Liliane wbiegając do domu.
-O co ci chodzi?- spytała Ashley wychodząc z kuchni.
-O co mi chodzi? Zaraz szlag mnie jasny trafi. Miałaś być
przed 23, a jest już dawno po północy. Nie odbierałaś telefonu i nie dałaś
żadnego znaku życia. Wszyscy zachodzili w głowę gdzie mogłaś pójść, szukaliśmy
cię, a ty się jeszcze pytasz o co mi chodzi. Trzymajcie mnie, bo coś jej zaraz
zrobię!
-Uspokój się do cholery! Przecież nic mi się nie stało! Żyję
i stoję tutaj. Telefon mi się rozładował, więc nie miałam jak zadzwonić.
-No tak, przecież tak trudno było skorzystać z komórki tego
całego Toma, tak? Do końca pobytu nigdzie bez nas nie wychodzisz. Możesz
pożegnać się z nim przez telefon. Jeszcze jeden taki wybryk, a dzwonię do
matki.
-Dziewczyn uspokójcie się...
-Zamknij się Harry.-zwróciła się do chłopaka, po czym
krzyknęła do siostry.-Chyba sobie żartujesz! Nie zabronisz mi się z nim
spotykać! Muszę oddać mu dzisiaj bluzę, bo z tego wszystkiego nawet o niej
zapomniałam!
-Gówno mnie obchodzi co musisz mu oddać. Któreś z nas ją
odniesie. Ty już nigdzie nie wychodzisz.
-Nienawidzę cię, rozumiesz?! NIENAWIDZĘ! Zazdroszczę Jamesowi,
przynajmniej już nie musi się z tobą męczyć!
Liliane zamarła. Z niedowierzaniem patrzyła na siostrę. Nie
spodziewała się po niej czegoś takiego. Do Ashley dopiero po chwili dotarło co
powiedziała. Chciała się wytłumaczyć, przeprosić, cokolwiek, ale Lily nie było
już w domku.
**********
No i mamy ósemkę ;) Wydaję mi się, że będziecie miały po niej duży pytań do bohaterów, więc nie krępujcie się i je zadawajcie :D Nie wiem kiedy pojawi się następny rozdział, ponieważ mam mnóstwo nauki i ciężko mi się z czymkolwiek wyrobić. Zachęcam do komentowania no i oczywiście zadawania pytań bohaterom. Przypominam, że odwiesiłam starego bloga KLIK tam też trwa character asks.
NIE DODAM NASTĘPNEGO ROZDZIAŁU BEZ PRZYNAJMNIEJ 25 KOMENTARZY xx